Podjęcie dalszego działania

Znając już proporcje w zajęciach karmiących i wysysających, możesz spróbować przywrócić równowagę między nimi. Aby zrobić kolejny mały krok w tym kierunku, proponuję włączyć do tego procesu znaną ci już medytację Przestrzeń na oddech  i połączyć ją z konkretnymi działaniami. Ręczę, że w krótkim czasie odczujesz znaczącą poprawę twego samopoczucia. Ta medytacja działa jak mentalna trampolina przenosząca cię w obszary pozwalające na skuteczne kroki ku zmianie na lepsze.

Praktykując uważność, z pewnością wyraźniej już postrzegasz wielobarwność i wielowymiarowość otaczającej cię rzeczywistości, co daje ci lepszy punkt wyjścia do skutecznych działań.

Zatem gdy tylko poczujesz się zestresowany, najpierw daj sobie przestrzeń na oddech a potem zastanów się jakie możesz podjąć działanie. Oczywiście chodzi tu o jakąś małą bezpieczną zmianę, coś co aktywnie usprawni twoje życie. To może być jakieś zajęcie albo zmiana w otoczeniu. Nic wielkiego, coś tak małego, żeby nie spowodowało kolejnego stresu, a jednocześnie dawało zadowolenie.

Jak już z pewnością zauważasz, wielokrotnie najlepszym rozwiązaniem jest pozostanie uważnym i pozwolenie sytuacji na to, by sama się rozwiązała. Jednak tym razem namawiam cię do działania i proszę potraktuj to jako eksperyment behawioralny. To oznacza też, że musisz mieć w sobie gotowość do działania.

Zazwyczaj najpierw czujesz motywację a potem działasz. Kiedy jednak nastrój się obniża, musisz postąpić odwrotnie, najpierw coś zrobić, by poczuć motywację. Zdarzyło ci się prawie zrezygnować ze spotkania towarzyskiego ze względu na złe samopoczucie, a potem ku swemu zdziwieniu stwierdzić, że to było najlepsze co mogło ci się przydarzyć tego dnia?

Ciekawostką jest to, że każdemu człowiekowi przydarza to się wielokrotnie, ale mało kto wyciąga z tego wnioski.

Pamiętaj! Kiedy czujesz się zmęczony, nieszczęśliwy, zestresowany lub niespokojny, czekanie na to, aż poczujesz motywację, nie jest rozsądne. Najpierw potrzeba działania, potem przychodzi motywacja, nigdy na odwrót. Dlatego po skorzystaniu z przestrzeni na oddech w chwilach stresu zrób krótką pauzę i zadaj sobie dwa pytania:

  1. Czego teraz dla siebie potrzebuję?
  2.  Jak mogę teraz najlepiej o siebie zadbać?

Masz do wyboru trzy opcje umiejętnego działania:

  1. Zrobić coś przyjemnego.
  2. Zrobić coś, co da ci poczucie satysfakcji lub władzy nad własnym życiem.
  3. Nadal działać uważnie.

Robienie czegoś przyjemnego                                                                                         Wyczerpanie i stres skutecznie dbają o to by zamiast radości z życia odczuwać coś odwrotnego. Odczuwasz coś w rodzaju braku dostępu do przyjemności, których doświadczają inni a tobie nie jest to dane. Prawie nic cię nie cieszy. Twoje ośrodki nagrody w mózgu stają się niewrażliwe na to, co kiedyś je aktywowało. Praktykując uważność zaczynasz powoli i stopniowo uruchamiać utracone połączenia w mózgu. Wybieraj takie zajęcia, które kiedyś sprawiały ci radość, lub takie, które twoim zdaniem mogą taką radość sprawić ci teraz. Poeksperymentuj i sprawdź jak jest teraz. Może to być: ciepła kąpiel, drzemka, posiłek, spacer, hobby, telefon do przyjaciela, pogawędka z kimś spotkanym, spędzenie czasu z kimś kogo lubisz, upiecz ciasto i zaproś kogoś, zakupy, kino, telewizja, czytanie czegoś lekkiego, muzyka itp.

Wzmocnienie poczucia władzy i kontroli                                                                     Wyczerpanie i poczucie nieszczęścia ograniczają twoje subiektywne poczucie kontroli nad życiem i powodują swoiste poczucie bezradności. Wmawiasz sobie, że nie dasz rady i nic nie możesz z tym zrobić. Małe kroczki pozwolą ci stopniowo zmienić ten stan. Kiedy każdego dnia wykonasz małą rzecz, przekonasz się, że bezradność nie jest stanem permanentnym i masz na to wpływ większy niż wydawało ci się na początku. Co możesz zrobić? Posprzątać pokój, opróżnić szafki lub szuflady z niepotrzebnych rzeczy. Odpisać na maile lub listy. Opłacić rachunki, zrobić coś, co odkładasz od dawna. nie musisz tego robić na raz. Podziel wybrane zadanie na etapy i zajmij się tylko jedną rzeczą na raz. Jak postanowisz posprzątać pokój, to rób to tylko przez 5-10 minut i delektuj się efektem, a jak będziesz gotów to przejdź do nastepnego etapu.

Zwiększanie uważności                                                                                                    Przez ostatnie tygodnie praktykowania uważności, zauważasz już zapewne, że stres i wyczerpanie pojawiają się gdy jesteś w programie działania i wzmacniają go. Ten program włącza się automatycznie i jest zasilany rozmyślaniem, automatycznym pilotem, tłumieniem „słabości”, dążeniami, nieuważnym jedzeniem, pośpiechem, nieuważnym chodzeniem i nieuważnym wszystkm innym. Po medytacji Przestrzeń na oddech masz jeszcze jedną opcję, działaj uważnie i powróć do swych zmysłów. Co widzą twoje oczy, słyszą uszy, czuje nos? Czego dotykasz? W jakiej pozycji znajduje się twoje ciało? Jaki masz wyraz twarzy?

Ćwiczenie

Zrób cobie listę „dzwonków uważności” i powieś w widocznym miejscu. Mają one za zadanie przypominać ci o zatrzymaniu się i byciu w uważności.

Przygotowanie jedzenia. Szykowanie posiłków jest znakomita okazją do uważności. Włącz wszystkie zmysły i skup się na tym jak odczuwasz krojenie, smarowanie, co odbiera twój węch, wzrok, jak odczuwasz nóż i strukturę krojonych produktów?

Jedzenie. Spróbuj jeść chociaż część  posiłku w ciszy bez radia i telewizji. Skup się na doznaniach płynących z jedzenia. Włącz wszystkie zmysły, delektuj się posiłkiem. Posilaj się zamiast wrzucać kęsy do żołądka jak  do worka.

Zmywanie. To znakomita okazja do uważności, poczuj dokładnie te czynności: płukanie danego talerza, temperatura wody, dotyk wody na dłoni itp.

Prowadzenie samochodu. Świadomie zdecyduj, na czym skupić swój umysł podczas prowadzenia samochodu. Zauważ wszystkie wrażenia, ruch dłoni i nóg, skanowanie przestrzeni wzrokiem, ogniskowanie wzroku raz bliżej, raz dalej.

Chodzenie. Czuj podłoże i każdy krok, pracę mięśni, ruch nóg, miednicy, bioder, pleców ramion. Bądź uważny na pracę ciała.

Stań się wzorowym obywatelem! Kiedy przechodzisz przez jezdnię wykorzystuj czekanie na światłach jako okazję do postania w ciszy i skupieniu na oddechu a nie wyścigu ze światłami. Jak stoisz w kolejce do kasy lub lekarza rób to samo.

Słuchanie. Kiedy czegoś słuchasz, zauważ, kiedy przestajesz słuchać, czyli zaczynasz myśleć o czymś innym, np. o tym, co powiesz na spotkaniu itd. Powracaj do rzeczywistego słuchania.

Możesz do tej listy dodać swoje pomysły gdyż  życie codzienne daje niezliczone okazje do tego by zatrzymać się i skupić. Dla mnie najlepsze są chwile w kuchni pomimo, iż nie lubię za bardzo gotowania, medytuję podczas chodzenia i jedzenia gdy jestem sama, oraz podczas prowadzenia samochodu. A ty masz jakieś inne propozycje?

 

Obdarzyć siebie autentyczną przyjaźnią

To nie jest łatwe, obdarzanie siebie pełną miłości życzliwością i przyjaźnią. Dlatego w tej medytacji jest wskazane zaangażowanie bez pośpiechu. Można wykonywać ją zawsze i wszędzie. Stopniowo zaczniesz zauważać, że nie da się karmić innych bez jednoczesnego karmienia siebie. Naprawdę trudno okazywać miłość innym, gdy atakuje się siebie za to, że jest się niewystarczająco dobrym. Będąc wytrwałym w praktykowaniu uważności na siebie i na to, co słychać w środku, z czasem da się słyszeć cichutki, na początku słabiutki, a z czasem coraz głośniejszy i silniejszy głos serca. Najpierw zacznij od współczucia (nie myl tego z litością) samemu sobie. Wsłuchaj się ze współczuciem i akceptacją co nieśmiało chce ci zakomunikować twoje serce. Wiadomo, że umysł na początku będzie zakrzykiwał ten głos. Jednak to ty decydujesz, który ma dojść do głosu. Przynajmniej posłuchaj co ma ci do powiedzenia, bez krytykowania i oceniania. Tylko posłuchaj i zaakceptuj, że taki głos też w tobie jest. Przypominam, że akceptacja nie musi oznaczać aprobaty i twojej zgody na to co usłyszysz. Zaakceptuj tylko, że tak jest.

Życzliwość dla tego słabego głosiku twojego serca, pozwoli ci przemienić mechanizm unikania w zajmowanie się tym, co ma do powiedzenia twoje serce. Taka zmiana nastawienia ułatwi ci podążać w stronę otwartości, kreatywności i szczęścia, a jednocześnie niweluje leki, poczucie winy, obawy i stres, prowadzące do wyczerpania i chronicznego poczucia niezadowolenia.

Życzliwość powstaje przez empatię. Mówi się o niej w kontekście innych ludzi, jednak równie ważne jest to, by być otwarty i przyjmującym wobec samego siebie. Może tak być, że dla siebie masz mało empatii jeżeli chodzi o twoje myśli i uczucia, starając się je tłumić, lekceważyć i traktować jako słabości. Albo zbyt folgujesz emocjom: spełniasz swoje zachcianki z poczuciem, że coś ci się należy (np. słodycze, papierosy, alkohol) ignorując jednocześnie potrzeby.

Jak sobie pomóc? Wyobraź sobie, że najgłębsze myśli i uczucia nie chcą, by im folgować lub je lekceważyć. One chcą tylko być zauważone, usłyszane, zrozumiane. Chcą byś z empatią odniósł się do nich, uznał, że są. Tylko tyle… Popatrz na nie jak na płaczące dziecko i przytul mentalnie, utul i ukołysz. Po prostu. Nic wiecej nie trzeba.

Akceptacja

To słowo na wielu działa jak płachta na byka i jest bliskie herezji. Kojarzy się z rezygnacją, poddaniem i przegraną. Pragnę cię uspokoić, że nie o to mi chodzi. W uważności sprawy się mają troszkę inaczej. Akceptacja to nie przejaw tchórzostwa lecz odwagi. To nie ucieczka i odcięcie się od tego co niechciane, tylko zatrzymanie się przy tym i uważne przyglądanie się ze zrozumieniem. Taka akceptacja pozwala na ogarnięcie umysłem rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Bez ściemniania, w pełnym świetle świadomości i prawdy. Uczciwie i z odwagą. Ze spokojem, akceptując rzeczy takimi jakie są masz czas przyjrzeć się im bez automatycznego reagowania. Pozwala to na pełną świadomość trudności i bolesnych niuansów. Daje czas i przestrzeń na reakcję. Mało tego, nieraz ze zdziwieniem odkryjesz, że wystarczy z akceptacją, przyzwoleniem obserwować i reakcja nie jest konieczna. Pewne sprawy ulegają rozpuszczeniu kiedy przestajemy z nimi walczyć. Najmądrzejszą reakcją bywa nie robienie nic. Bycie w programie działania często wymusza reakcję pomimo, iż ona nie jest konieczna. Będąc w uważności masz możliwość wyboru, czy chcesz nadal tak reagować, czy też robić to inaczej, lub zaniechać działania.

Uważna  akceptacja daje ci wybór.

To moment kryzysowy dla wielu praktykujących uważność. Chcę jednak podkreślić, że za kryzysem idzie progres i warto w nim pobyć bez wycofywania się. Przyglądanie się sobie w kryzysie jest dużą wartością. Wtedy najwięcej można wytropić w sztuczkach swego umysłu by nie wyjść ze strefy komfortu i nie dokonać czegoś ważnego w swoim życiu. Przeszłam już niejeden kryzys i dziś potrafię się nim nawet cieszyć, bo wiem jak fajnie jest z niego wychodzić. Rozumiem też tych co wycofują się, gdyż sama to robiłam przez wiele lat swojego życia. Gdy poznałam moc kryjącą się w kryzysie, nie uciekam przed nim tylko z akceptacją w nim jestem i przyglądam się rozwojowi wydarzeń z nadzieją graniczącą z pewnością, że może być już tylko lepiej. Dlatego zachęcam do wytrwałości gdyż do tej pory twój „mięsień uwagi” był ćwiczony by wzmocnić twoją koncentrację i świadomość na tyle, by móc przyjrzeć się trudnościom.

Cokolwiek się wydarza podczas ćwiczeń, traktuj siebie z łagodnością i dobrocią. Nikt nie kontroluje twoich postępów i ty też nie musisz. To nie wyścig ani konkurs. To kolejne wzbogacające cię doświadczenie. Możesz odkryć, że walka pochłania więcej energii niż akceptacja i że nie jest to warte tak dużej ceny. Tę energię można przeznaczyć na coś wartościowszego.

Za każdy razem myśląc o jakiejś trudności nie wytaczaj od razu najcięższych dział, niech to jest coś banalnego, jakaś sprzeczka z kolegą z pracy, uczucie napięcia przed podróżą. Może cię zaskoczyć siła twojej reakcji, ale pamiętaj by zauważyć skłonność do zaangażowania w daną kwestię, analizowania jej, roztrząsania i rozmyślań nad rozwiązaniem. . Zamiast tego, przypomnij sobie by powrócić uwagą do ciała i badać jego reakcje na myśl o danej trudności. Sprawdź, czy jesteś w stanie utrzymać łagodną, współczującą świadomość, przepełnioną ciepłem i zaciekawieniem. Może była w twoim życiu taka osoba, babcia, ciocia lub znajomy, który podchodził do ciebie z takim nastawieniem. Jeżeli to będzie pomocne przywołaj jej wspomnienie by być dla siebie właśnie takim właśnie.

Myśl jak mysz w labiryncie

Dzisiaj chcę wam opisać pewną cechę naszego umysłu, zrozumienie której pomoże zobaczyć głębszy sens w  praktykowaniu uważności oraz nadać kierunek w myśleniu. Ten kierunek jest opcją jaką możesz wybrać chcąc być kreatorem swojej przyszłości. Przeszłość każdy jakąś ma i na to nie mamy wpływu. Ona z pewnością determinuje nasz sposób myślenia, jednak jak dowiadujemy się, że to program, na który mamy spory wpływ dzięki świadomości, to zmienia wiele. Znasz takie łamigłówki z dzieciństwa gdzie trzeba ołówkiem narysować linię ze środka labiryntu do wyjścia? Amerykańscy psychologowie zrobili eksperyment, w którym dwie grupy studentów poproszono o rozwiązanie podobnej łamigłówki gdzie kreskówkowa mysz miała bezpiecznie dotrzeć do swojej dziury. Jedna grupa miała łamigłówkę pozytywną tzn. na końcu drogi znajdował się smakowity kawał sera, druga grupa miała wersję negatywną i w niej zamiast sera była sowa – naturalny wróg myszy, który gotów jest ją porwać w swoje szpony by ją pożreć.

Łamigłówki były proste i nie nastręczały żadnych trudności i tak naprawdę nie o rozwiązanie chodziło w eksperymencie a o następstwa, czyli jaki wpływ wywarły na rozwiązujących studentów? Po rozwiązaniu łamigłówek studenci dostali test mierzący kreatywność. Jak myślicie, która grupa osiągnęła lepsze wyniki? Ta która miała pozytywną motywację w postaci sera, czy ta która miała straszaka u celu?

Co się dzieje gdy musimy unikać czegoś co zagraża życiu?  Jak już pisałam włącza się program ratujący życie, który uruchamia ścieżki awersyjne wywołujące podświadomy lęk i wzmożoną czujność. Tym samym zawęża się nasze pole umysłowe, zmniejsza elastyczność i jak dobrze przypuszczacie studenci z grupy łamigłówki negatywnej mieli o 50 procent gorsze wyniki od grupy z zachętą w postaci sera.

Ta grupa miała zupełnie inną perspektywę pomagając myszce dostać się do sera. Ich umysły otworzyły się na nowe doświadczenia, byli skłonni do zabawy, beztroscy mniej ostrożni i skorzy do eksperymentowania. Mówiąc krótko, to doświadczenie otworzyło im umysły. Czego nas ten eksperyment uczy? Otóż to co robisz jest równie ważne jak to, w jakim duchu to robisz.

Co to znaczy? Kiedy robisz coś z negatywnym nastawieniem pełen krytycznych myśli poświęcając sporo czasu na zastanawianie się , zadręczanie się ocenami i wykonując zadanie z zaciśniętymi zębami, to chcąc nie chcąc aktywujesz system unikowy. To zdecydowanie zawęża perspektywę twojego myślenia. Podobnie jak mysz bojąca się sowy stajesz się lękliwy, mniej kreatywny i usztywniony zarówno w myśleniu jak i działaniu. To samo zadanie wykonując z serdecznością i otwartością, aktywujesz w umyśle system nagrody co jest jak aplikacja w programie życia powodująca, że staje się ono bogatsze, cieplejsze, zdecydowanie kreatywniejsze i bardziej elastyczne.

Co aktywuje system unikania? Ano uczucie bycia w potrzasku towarzyszące ekstremalnemu wyczerpaniu i bezradności. Pracując ponad miarę możesz czuć się w potrzasku własnego perfekcjonizmu i poczucia odpowiedzialności niemal za wszystko oraz braku możliwości ucieczki. Możliwe, że kiedyś musiałeś udowodnić sobie lub innym coś, do czego zmuszała cię sytuacja w domu bądź w szkole, być może byłeś zastraszony. Wtedy ten skrypt zastraszenia okazał się skuteczny i pozwolił osiągnąć cel, jednak wciąż odtwarzany uniemożliwia ci w pełni rozwinąć twój potencjał. Mówiąc krótko ogranicza cię i wykańcza. Masz złudzenie, że twój świat oferuje coraz mniej rozwiązań i tracisz ochotę na zabawę. Będąc w takim stanie przestajesz podejmować ryzyko chcąc uzyskać tylko święty spokój zaszywając się w cichym kąciku by przestano cię zauważać. To jednak nie daje upragnionego spokoju i ukojenia tylko powoduje depresję, chroniczny stres tym większy jeżeli jesteś osobą sumienną i skrupulatną. Jeżeli podejmowałeś już próby by wyzwolić się z tej pułapki bez sukcesów i zakończone porażką, to prowadzi cię do jeszcze większego lęku, stresu i chronicznego zmęczenia.To  błędne koło powoduje, że tkwisz we własnym wypaleniu a złe samopoczucie przenika cię bez reszty. Jednak nie trać nadziei, wystarczy sobie uświadomić jego działanie by zatrzymać je. To taki rodzaj ochotnika który zgłasza się do pomocy chociaż absolutnie do niczego się nie przydaje. Przez program działania zostajesz uwikłany we własne wyobrażenia wolności, czujesz się rozczarowany i tkwisz w poczuciu krzywdy, że coś ważnego w życiu cię omija. Dochodzi do tego żądanie aby wszystko było inaczej niż jest. Zostajesz pochłonięty przez liczne fantazje na temat innego lepszego życia nie przegapiając jednocześnie wolność dostępną naprawdę. Program  trzeciego tygodnia przybliża ci prawdziwą wolność poprzez wzmacnianie świadomości ciała i umysłu.

Jeżeli już zauważasz korzyści ze stosowania uważności to tym bardziej jesteś zmotywowany do dalszej pracy. To bardzo subtelne zmiany, jednak może zauważasz, że lepiej śpisz i masz tym samym więcej energii i trudniej cię rozzłościć a łatwiej wprawić w dobry nastrój. Negatywne myśli nie są tak natarczywe jak dawniej a ty zauważasz więcej powodów do radości: słonce na niebie, piękno przyrody, radość z obcowania ze zwierzętami, doświadczanie przejawów ludzkiej życzliwości, itp.

U mnie takim momentem było dostrzeganie piękna otaczającego mnie świata, śpiewu ptaków, piękno chmur na niebie. Spotkałam nowych znajomych, którzy byli dla mnie życzliwi i przyjaźni. Uczyłam się przyjmować takie gesty bez uprzedniego podejrzewania, że czegoś ode mnie chcą. Uczyłam się bezinteresowności i zaufania, ze wszystko idzie w dobrym kierunku i nie muszę się napinać by osiągnąć cel. Wystarczy, że wyobrażam sobie jak ma być bez rozkminiania jak to osiągnąć. Nawet trudne dla  mnie kiedyś sprawy w urzędzie nagle jakoś zaczęłam załatwiać bezstresowo i po mojej myśli. Kiedyś kręciłam setki filmów i szłam zestresowana i spotykałam urzędnika o podobnym nastawieniu. Teraz jest tak, że jak idę z ufnością i pozytywnym nastawieniem to takich ludzi spotykam. Podczas praktyki medytuję często z intencją pomyślnego rozwiązania bez wymyślania rozwiązań.

Uważność jest jak nowy kierunek w życiu ustawiony na przeżywanie pełni radości. Zmęczenie i cierpienie nie znikają ale nabierają innego zabarwienia. Są nacechowane empatią i jak widzę ludzi stojących w korku z twarzami wyrażającymi złość to robi mi się smutno, jednak nie przejmuję ich złości jak to miało miejsce kiedyś. Zdecydowanie łatwiej mi współczuć gdy nie muszę z tymi uczuciami zostawać. Po prostu po uświadomieniu sobie ich, rozpływają się i przychodzą następne gdy mój wzrok natknie się np. na małego szczeniaczka. Otwarcie się na empatię wzbogaci cię we współczucie do siebie i innych. To ważne by mieć empatię dla siebie, ona odbiera moc twojemu nakręcającemu się krytycyzmowi i w końcu zaczynasz dostrzegać, że pewne rzeczy mają dużo mniejsze znaczenie niż dotąd wydawało ci się. Tym samym z dużo większą łatwością odpuszczasz sobie zamartwianie się nimi i odzyskaną w ten sposób energię inwestujesz w traktowanie siebie i świata z większą hojnością.

Tydzień pierwszy. Uwalnianie się od autopilota

Znacie taką sytuację? Wchodzę po coś do pokoju , zatrzymuję się i nie wiem po co tu weszłam. Stoję zastanawiam się co tu robię i nie mogę sobie przypomnieć po co przyszłam. dopiero powrót do poprzedniego miejsca nagle olśniewa nie i już wiem. Jak już wcześniej pisałam autopilot jest bardzo przydatny choć nieraz nieoczekiwanie zawiesza się, to i tak pozostaje jednym z większych zasobów człowieka. Pozwala tymczasowo ominąć inną funkcję, mianowicie to, że tak naprawdę jesteśmy w stanie mocno skupić się tylko na jednej rzeczy na raz lub na przemian zwracać uwagę na małą ilość rzeczy. Jak po umyśle plącze się zbyt wiele informacji, pamięć robocza się przepełnia i zaczyna się nam „system zawieszać”. Utrudnia to nam podejmowanie decyzji i sprawia, że coraz słabiej orientujemy się w tym co dzieje się wokół nas. Zaczynasz zapominać, męczyć się i czuć bezradność. Przypomina to coraz większe spowolnienie pracy komputera w miarę otwierania kolejnych okien. Autopilot pozwala powiększyć pole pamięci ale tylko na chwilę – dzięki tworzeniu nawyków.  jeśli powtórzysz coś wielokrotnie, umysł płynnie połączy wszystkie działania potrzebne do wykonania danej czynności.

Pamiętam z jakim trudem opanowywałam umiejętność prowadzenia samochodu, myślałam że nigdy nie ogarnę tych wszystkich czynności. Dzisiaj „lecę na autopilocie”  bez większego zastanawiania się i bez problemu prowadzę rozmowy z osobami w samochodzie.  Nie ulega wątpliwości, autopilot jest przydatny. Dzięki pełnej świadomości mamy nad nim kontrolę i korzystamy z tej funkcji intencjonalnie i nie pozwalamy przejmować mu kontroli nad naszym życiem.

Zaczynamy od pierwszego ćwiczenia. Pamiętacie medytację z czekoladą, ta jest podobna tylko bardziej rozbudowana.

Medytacja z rodzynką

Wyznacz sobie 5-10 minut gdy będziesz sam, by nic cię nie rozpraszało. wyłącz komórkę i przygotuj kilka rodzynek bądź innych suszonych owoców lub orzeszków, oraz coś do pisania. Twoim zadaniem będzie jedzenie w stanie najwyższej uważności. przeczytaj polecenia ewentualnie powtórz jeżeli będziesz potrzebował. Na kazdy etap poświęć ok pół minuty.

1. Trzymanie – weź owoc do ręki trzymaj z uwagą jakbyś robił to po raz pierwszy robił. poczuj jej ciężar, pozwól jej toczyć się po dłoni, poruszaj dłonią.

2. Patrzenie – pochłoń ją wzrokiem jakbyś widział ją po raz pierwszy, obejrzyj ze wszystkich stron, zaobserwuj jak rzuca cień na twoją dłoń, jakie ma zakamarki pomarszczenia, cienie. Gdzie ma ślad po ogonku, gdzie początek, gdzie koniec.

3. Dotykanie – weź ją w palce, zbadaj jej sprężystość, pougniataj, włóż między palce jak papierosa i sprawdź jakie tam masz odczucia, połóż na grzbiecie dłoni. Trochę porozcie raj na dłoni lub w palcach.

4. Wąchanie – zbliż rodzynkę do nosa z uwagą i sprawdź w którym momencie zaczynasz coś czuć. Z każdym wdechem rejestruj odczucia, czy ma jakiś zapach? Wejdź swą uwagą w te wrażenia, przymknij oczy by wyostrzyć zmysł węchu. Jeśli nie czujesz żadnego zapachu lub słaby aromat to też to zarejestruj.

5. Umieszczanie – gdy będziesz gotów to powoli z intencją włóż rodzynkę do ust. zaobserwuj przy tym, jaki ruch wykonuje ręka a jaki usta. Gdzie kładziesz ją najpierw, czy chwytasz ją zębami, czy kładziesz na języku. Nie żuj tylko badaj wrażenia powstające w jamie ustnej z samego faktu umieszczenia rodzynki na języku. Zauważ czy dzieje się coś pod językiem.

6. Żucie – powoli z uwagą zacznij ją nagryzać a następnie żuć. Rób to powoli i długo obserwując jak to wpływa na twoje odczucia i jak zmienia się jej smak w miarę żucia. Zbadaj w którym miejscu jamy ustnej odczuwasz najintensywniej smak. Jaką strukturę ma rodzynka i jak ona się zmienia w trakcie żucia?

7. Połykanie – sprawdź czy jesteś w stanie wychwycić pierwszą myśl o połknięciu jej. Zrób to świadomie i powoli obserwując co robi twój język, czy jesteś w stanie odczuć jak spływa do żołądka? Jakie wrażenia zostają w  ustach, czy masz ochotę sięgnąć po następną?

8. Następstwa – pobądź przez chwilę z odczuciami, które są w tobie po zjedzeniu rodzynki, jakie masz myśli? jak jest już nie mieć rodzynki w ustach?

Teraz poświęć chwilę by spisać wszystkie wrażenia. Podziel się z nami jeżeli będziesz gotów.

Jak często zasilasz swoją uwagą zwykłe czynności? Czy coś się zmieniło dzięki skupieniu?  jak odkryjesz ile można zyskać dzięki uwadze zrozumiesz jaki jest koszt braku uwagi.Płacimy najwyższą cenę rezygnując z odczuwania zmysłowego nie widząc, nie słysząc, nie czując przyjemności, które cały czas płyną obok nas jeżeli nie zasilimy ich swoją uwagą.

Rutynowe czynności, które zwykle przegapiasz

wybierz jedną z poniższych czynności w wykonuj ją przez tydzień bardzo uważnie, niekoniecznie robiąc to wolno. Bądź tylko uważny i rejestruj wszystkie odczucia.

Mycie zębów, chodzenie po mieszkaniu, picie (wybierz co to będzie: herbata, sok, kawa, woda), wynoszenie śmieci, wkładanie prania do pralki, zamiatanie podłogi, krojenie na desce. Możesz mieć swój pomysł na czynność, którą chcesz traktować z uwagą. Ja najbardziej lubię krojenie pietruszki na drewnianej desce. Za każdym razem jest to dla mnie rodzaj medytacji. potraktuj to jako eksperyment i badaj jakie masz odczucia nie starając się by było coś szczególnego. Rutynową czynność wykonuj we własnym tempie. Zauważ gdzie są wtedy twoje myśli, co robi twoje ciało przy tej czynności. W następnym tygodniu możesz eksperymentować z inną czynnością.

Jak zastosować doświadczenia z tych ćwiczeń w życiu codziennym? Wyrabiaj sobie nawyk by zacząć w pełni uważać na czynności które wykonujesz i zacząć czerpać z nich radość płynącą ze zmysłowego odbierania świata. Poczuj życie wszystkimi zmysłami i czerp radość z wdzięczności, że jest ci dane tego doświadczać. Zaczniesz doceniać swoje ciało i to w jaki sposób jest wyposażone i ile radości może ci dostarczać jeżeli zaczniesz to zauważać.

Stosuj nadal wyzwalacz z nawyku, był opisywany wcześniej. Do dzisiejszych ćwiczeń jeszcze dołączę medytację ciała i oddechu i to będziesz powtarzał cały tydzień. Medytację z rodzynką robimy raz ale wskazówki w niej podane stosuj przy jedzeniu innych przekąsek.

Program „działaj” kontra program „bądź” siedem cech charakterystycznych c.d.

5. Unikanie kontra zajmowanie się

Program działania ma aplikację pozwalającą pamiętać o celach (np. podróży) ale też i o antycelach i miejscach, w których nie chcemy się znaleźć. Ma to głęboki sens gdy przemieszczamy się z jednego miejsca do drugiego i aplikacja pozwala omijać nam drogi, które nie prowadzą do celu. Zaczyna być kłopotliwa w sytuacji gdy korzystamy z niej bezwiednie będąc nie w sytuacji rzeczywistej a w stanie umysłu, którego rozpaczliwie starasz się uniknąć. Przykładowo jeśli usiłujesz rozwiązać problem w postaci zmęczenia i stresu to w głowie także pojawią się miejsca, których „nie chcesz odwiedzać”, czyli wyczerpanie, wypalenie, załamanie. Tak więc wyczarowane zostają kolejne lęki co tylko nasila stres i niepokój a zatem prowadzi do jeszcze większego wyczerpania. Mimo najlepszych chęci program działania użyty w niewłaściwym kontekście, krok po kroku prowadzi do wypalenia i wyczerpania.

Program bycia natomiast ma aplikację skłaniającą do zajęcia się własnie tym, czego staramy się uniknąć. Zaprasza do przyjaznego zainteresowania z pełną uważnością najtrudniejszymi stanami stanami umysłu. uważność nie zabrania płakać,martwić się, rozpaczać, bać się, być smutnym tylko zachęca do uznania, że tak jest i do pochylenia się ze współczuciem nad tymi emocjami, które mogą cię pochłonąć. Zamiast uciekać od czegoś, od czego nie ma ucieczki, zachęca do zatrzymania i uznania, że to twoje uczucia i nikt nie potrafi tak dobrze jak ty zająć się tym. Co wtedy się dzieje? Otóż takie współczujące podejście stopniowo rozprasza nieprzyjemne uczucia.

6. Umysłowe podróże w czasie kontra pozostanie w chwili obecnej

Pamięć i zdolność planowania to bardzo ważne aplikacje w programie działania. Gwarantują płynne funkcjonowanie na co dzień ale są również zależne od dominujących nastrojów. Kiedy jesteś w podłym nastroju, zwykle twoja pamieć wyrzuca tylko złe wspomnienia, które kiedyś miały miejsce i trudno ci przypomnieć sobie te dobre. Podobne zjawisko pojawi się gdy w tym samym nastroju zaczynasz myśleć o przyszłości: przez stres wydaje ci się, że katastrofa jest tuż za rogiem, a kiedy czujesz się nieszczęśliwy lub samotny, prawie niemożliwe jest patrzenie w przyszłość z optymizmem. Zanim sobie uświadomisz, że to tylko wspomnienia lub plany na przyszłość zaczynasz na nowo przeżywać przeszłe wydarzenia i zawczasu projektujesz i przeżywasz przyszłe katastrofy. Kręcisz filmy i już teraz doświadczasz ich wpływu.

Program bycia ma aplikację uważność, którą nabywa się poprzez praktykę medytacji i jej zadaniem jest świadome „widzenie” własnych myśli na ekranie komputera w momencie pojawiania się ich. Ta aplikacja umożliwia przeżywanie życia tu i teraz bez ryzyka ugrzęźnięcia w matriksie myśli i emocji nakręcających się nawzajem. Nie chodzi tu też o to, by stać się „więźniem teraźniejszości”. Można nadal pamiętać przeszłość i planować przyszłość ale dzięki programowi bycia widzimy je także jakimi są. Planowanie to planowanie a przeszłość to przeszłość. Unikamy w ten sposób emocjonalnych wędrówek w czasie i związanego z tym ponownego przeżywania bólu i przedwczesnego przeżywania przyszłości.

7. Zajęcia wyniszczające kontra zajęcia karmiące

Gdy korzystasz z programu działania autopilot włącza się automatycznie a nas pochłaniają zazwyczaj cele życiowe, zawodowe, prowadzenie domu, wychowywanie dzieci, opieka nad starszymi członkami rodziny lub inne. To ważne cele i są bardzo wymagające, do tego stopnia, że niekiedy ulegamy pokusie by skupić się wyłącznie na nich rezygnując z wszystkiego innego, łącznie z dbałością o zdrowie i samopoczucie. Utknięcie w programie działania wydaje się ze wszech miar właściwe i uzasadnione jednak do czasu, kiedy nasze zasoby wewnętrzne bez dopływu energii zostają wyczerpane. Jakie są skutki? Zmęczenie i apatia a w skrajnych przypadkach depresja.

Program bycia natomiast przywraca równowagę. Pomaga nam wyczuć co nas karmi w sensie energetycznym. Pomaga też dostrzegać i eliminować to, co niszczy nasze wewnętrzne zasoby. dzięki uważności zauważamy potrzebę znalezienia czasu na karmienie duszy, dostajemy też przestrzeń i odwagę. Pomaga również umiejętniej radzić sobie  z nieuniknionymi aspektami życia, które potrafią wyssać z człowieka całą energię i wrodzone poczucie  szczęścia.

c.d.n.

Program „działaj” kontra program „bądź”, siedem cech charakterystycznych

1. Autopilot kontra świadomy wybór.

Program działania jest genialny i doskonale służy nam pod postacią nawyków, co niesamowicie oszczędza nam czas. Wyobrażacie sobie, że codziennie od nowa uczycie się ubierać jak przedszkolaczek? Nie ulega wątpliwości, że ten program jest potrzebny i wartościowy. Kiedy jednak dajemy autopilotowi zbyt dużą kontrolę, pojawia się wada tego programu. W rezultacie funkcjonujemy przez większą część życia jak automaty chodząc, pracując, myśląc, jeżdżąc samochodem i przegapiając sporą część swojego życia.

Natomiast uważność, aplikacja w programie bycia  nieustannie przywraca człowieka do pełnej świadomości: miejsca wyboru i intencji. Używanie tej aplikacji wymaga od nas nieustannego aktualizowania gdyż autopilot stara się przejąć nad nami kontrolę. Program bycia pozwala znowu stać się w pełni świadomym co powoduje, że  twoje intencje i działania na powrót są spójne a autopilot nie włącza się nieproszony. To Ty obsługujesz to „urządzenie” i decydujesz o wyborze programów. Będąc w programie bycia nadal się uczysz i rozwijasz. Uczysz się jak nie marnować czasu na bezsensowną gonitwę, na stare aplikacje, schematy myślenia i działania nie przynoszące żadnego pożytku. Zaczynasz dokonywać wyboru, czy cele do których dążysz są twoimi celami i czy w razie potrzeby potrafisz je porzucić by ponownie stać się w pełni żywym i świadomym.

2. Analizowanie kontra czucie

Program działania nieustannie uruchamia aplikację myślenia. Wymaga analizowania, przypominania, planowania i porównywania. Taka jest jego rola. Dla wielu osób to wygodna i praktyczna aplikacja. Spędzając większość czasu w swoich głowach nie zauważając tego, co dzieje się wokół nich. Przypomnę, że jest to pożyteczne jednak chodzi o zdrowe proporcje. Jeżeli ten program ma same negatywne treści w opcji „myślenie na swój temat” to już wiecie ile on jest wart i jakie stanowi zagrożenie dla obsługującego „urządzenie” jeżeli nie jest tego świadomy.

Program bycia dzięki aplikacji uważność pozwala nie tylko na inne doświadczanie świata, ale przede wszystkim na wyjście z głowy i dostrzeżenie tego, że świat nas otacza i nieustannie zaprasza do życia. To może na początku wydawać się dziecinne, jednak  kiedy zaczynasz czuć w chwilach codzienności coś niezwykłego, zaczynasz regularnie aktualizować program, którego zadaniem jest bezpośrednie, intuicyjne wyczucie tego, co dzieje się w świecie zewnętrznym i wewnętrznym. I tu widzimy, że program bycia jest rozwojowy. Jak opanujesz te umiejętności to przed tobą kolejna zdolność, mianowicie zajmowanie się innymi ludźmi i światem w nowy sposób, bez brania czegokolwiek za pewnik.

3. Dążenie kontra akceptacja

Program działania ma aplikację, której zadaniem jest krytykowanie i porównywanie rzeczywistości do naszego wewnętrznego Matriksa będącego rezultatem marzeń i myśli. Dzięki tej aplikacji nasza uwaga zostaje zawężona do różnicy miedzy dwoma światami i tu już jesteśmy o krok od zainstalowania nowej aplikacji będącej toksyczną wersją widzenia tunelowego. W tej aplikacji preferowany jest perfekcjonizm, który wiedzie nas na manowce w pogoni za niedoścignionym ideałem.

Program bycia skłania natomiast do tymczasowego zawieszenia osądu. Na krótki czas stajesz z boku i obserwujesz świat i pozwalasz na to by był dokładnie taki jaki jest. Uważna akceptacja nie zakłada zdania się na los z rezygnacją, raczej chodzi o uznanie faktu jak jest w tej chwili. Umożliwia obserwowanie życia zamiast oceniania, atakowania, kłócenia się z nim lub podważania jego zasadności. Dzięki takiej pełnej akceptacji tego co jest, powstrzymaniu ulega tworzenie się negatywnej spirali, a jeśli już zaczęła się nakręcać – zmniejszyć jej rozmach. Program ten daje wolność wyboru, zdolność wyjścia poza problemy a także wyzwala z poczucia nieszczęścia, lęku, niepokoju i wyczerpania. To daje dużo większą kontrolę nad własnym życiem.

4. Postrzeganie myśli jako stałych i rzeczywistych kontra traktowanie ich jako zdarzeń mentalnych

Kiedy uruchomiony jest program działaniaumysł traktuje własne wytwory – myśli i obrazy – jako rzeczywistość! I jest to ok kiedy naprawdę jesteśmy w sytuacji działania np. jesteśmy w podróży i dobrze jest wtedy mieć w głowie cel, w dotarciu do którego pomoże nam umysł planujący, robiący, myślący. Nie ma powodu by podawać w wątpliwość prawdziwość własnego myślenia. Program ten staje się problematyczny dopiero wtedy gdy przez dłuższy czas pozostajesz w stresie. Bywa, że mówisz do siebie coś w rodzaju: „Ja chyba zwariuję jak dalej tak będzie! Dlaczego mnie to spotkało, powinienem to przewidzieć!”. Jeżeli takie lub podobne myśli bierzesz za prawdziwe to nastrój gwałtownie się obniża a umysł kontynuuje program i nakręca spiralę kolejnym „kwiatkiem” w stylu: „Jestem do niczego, nie nadaję się, to nie dla mnie, znowu mi nie wyszło, tak jest zawsze itd, itp”. każdy ma swój indywidualny repertuar, prawda? Wierząc tym myślom ignoruje się komunikaty od życzliwych i szczerych osób, które mówią coś przeciwnego. Myśli przestają nam służyć i zaczynają nami rządzić w sposób bezwzględny. Tym sposobem stajemy się ofiarą programu zamiast być zarządzającym panem, który w pełni świadomości dokonuje wyboru o czym myśli.

Program bycia uczy, że myśli to tylko myśli – wydarzenia dziejące się w umyśle. Często bywają przydatne ale one to nie „Ty” i nie „rzeczywistość”. To tylko twój wewnętrzny bieżący komentarz na temat ciebie i świata. To proste rozpoznanie i oddzielenie jednego od drugiego uwalnia od skrzywionej rzeczywistości, którą każdy człowiek tworzy w głowie podczas ciągłego zamartwiania się, roztrząsania i rozpamiętywania. Znów jesteś w stanie dostrzec jasną stronę życia i przebywać w jej obszarze. Wybór należy do ciebie i masz nad tym kontrolę, decydujesz jak i co chcesz myśleć na swój temat i otaczającego cię świata.

 

Świadomość a zarządzanie organizmem

Wyobraź sobie, że dostałeś w leasing na całe życie wysokiej klasy urządzenie, wspomniany wcześniej komputer. Od tego jak będziesz go eksploatował, będzie zależało twoje życie. Urządzenie wymaga starannej obsługi, odpowiedzialna jest za to świadomość, którą ćwiczymy dzięki treningowi uważności. Wyobraź sobie, że ma nawet program jedzenia. Jak myślisz, na ile znasz ten program? Chcesz spróbować? Dzisiaj ćwiczenie z jedzeniem.

Medytacja z czekoladą

  Wybierz taki rodzaj czekolady, którego jeszcze nie smakowałeś. Bez różnicy czy jest gorzka, mleczna czy nadziewana. Wyjdź z kolejnego nawyku i wybierz zupełnie inną niż zwykle. To tylko ćwiczenie, nie musisz na stałe zmieniać swoich przyzwyczajeń.

Rozwiń powoli papier i rozpakuj ją wdychając wydostający się z opakowania aromat. Zauważ to świadomie i zarejestruj ten fakt w swojej świadomości.

Odłam nie śpiesząc się kawałek i przyjrzyj mu się z uwagą. Niech twoje oczy go pochłoną. Zarejestruj każdą ryskę i załamanie na powierzchni, wszystkie krawędzie i pęknięcia tak, jakby to była pierwsza czekolada w twoim życiu.

Następnie niech powędruje  do twoich ust. Zauważ co robi twoja ręka jak powstanie myśl o włożeniu czekolady do ust. Sprawdź czy jesteś w stanie trzymać kawałek czekolady na języku i dać mu się rozpuścić. Podobno czekolada ma 300 różnych smaków. Sprawdź czy je rozróżniasz.

Jeżeli zauważysz, że twoje myśli odpływają, po prostu zauważ, w którą stronę je ciągnie, a następnie delikatnie przywołaj je do chwili obecnej.

Kiedy czekolada rozpuści się w twoich ustach, połknij ją bardzo wolno i celowo z pełną świadomością każdego ruchu w jamie ustnej. Spróbuj zarejestrować w których miejscach odczuwasz najwięcej słodyczy. Kubki smakowe są różnie rozmieszczone i każdy smak odczuwamy w innej części jamy ustnej. Przełykając pozwól powoli spłynąć jej po gardle.

Zauważ kiedy pojawia się chęć sięgnięcia po kolejną kostkę i zrób to świadomie i powtórz to wszystko z kolejnym kawałkiem.

c.d.n.

instrukcja obsługi siebie c.d.

Umysł dla celów dydaktycznych pozwolę sobie przyrównać do komputera, chociaż wiem, że nie każdy to lubi. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to jak zobaczycie korzyści płynące z tego porównania. A więc znaną prawdą jest, że wszystko zaczyna się w umyśle. Jest to dobrze wyposażony komputer, jednak większość z nas nie potrafi w pełni go wykorzystać bo pracuje na przestarzałym oprogramowaniu. Potrafimy używać programów analitycznych do oceniania, myślenia, planowania, wyszukiwania wspomnień w celu znalezienia rozwiązania. Umysł posiada także opcję świadomość, co to znaczy? Otóż wiemy, że myślimy. Potrafimy mówić by porozumieć się z drugim człowiekiem ale ze światem porozumiewamy się za pomocą zmysłów, bezpośrednio. Zmysłowo odbieramy szum liści na wietrze, rechot żab i śpiew ptaków, dotyk morskiej wody na skórze i zapach kwitnących bzów, bez słów rozumiemy też uśmiech kochanej osoby. Sercem a tak naprawdę ciałem odbieramy świat tak samo jak głową. Świadome doświadczanie jest czymś więcej niż myślenie, to bycie obserwatorem i moderatorem. Nasza świadomość to my zasiadający przy komputerze i robiący użytek z wszystkich zasobów jakie mamy do dyspozycji. Wyszkolona świadomość jest w stanie wyłapać, które programy należy uaktualnić, a z którymi się rozstać lub w najlepszym razie zarchiwizować. Zaczynamy widzieć schematy myślowe wyprodukowane w dawnych czasach, nieadekwatne do obecnej sytuacji. Szkodliwe dla nas i wpędzające nas w spirale negatywnego myślenia.

Praktykując uważność rozjaśniamy nasz umysł i zaczynamy widzieć świat czystą świadomością i otwartym sercem. Z tej pozycji jakby siedząc przed komputerem, doświadczamy widząc na monitorze nasze myśli i uczucia w momencie, gdy pojawiają się. Przestajemy być niewolnikami natychmiastowej reakcji na bodźce, najpierw obserwujemy a następnie świadomie decydujemy, co zrobimy w danej sytuacji. Praktyka uważności skłania do większej cierpliwości i współczucia wobec samego siebie, uczymy się jak przestać traktować smutek i inne trudności jako problemy do rozwiązania. Mając wyćwiczoną świadomość dajemy sobie czas i przestrzeń do wybrania właściwych „programów”. Do niektórych problemów zastosujemy zdolność logicznego lub analitycznego myślenia, do innych podejdziemy emocjonalnie i zrobimy tak, jak czujemy,  że będzie dla nas najlepiej. Nieraz należy posłuchać intuicji a kiedy indziej włączyć kreatywność a niekiedy zostawić sprawy swojemu biegowi i tylko przyglądać się i czekać.

Praktyka uważności działa w dwóch wymiarach. Pierwszy to seria ćwiczeń nazywanych też medytacjami. Przykład podałam jako minutowa medytacja i to warto robić kilka razy dziennie, z czasem podam inne. Drugim wymiarem jest dążenie do zerwania z pewnymi nieświadomymi, zwyczajowymi sposobami myślenia i zachowania, powstrzymującymi cię przed pełnią życia. Ten wymiar to odkrywanie przestarzałego oprogramowania i uaktualnianie go. Wiele myśli z programu wewnętrznego krytyka bierze się z nawykowego sposobu myślenia i działania. Zdziwisz się jak wiele zyskasz dzięki małym zmianom. Jak to zrobić? Z nawykami zrywa się łatwo i bezpośrednio. Jeżeli masz swoje stałe miejsce gdzie zasiadasz codziennie to po prostu je zmień i zacznij obserwować otaczający cię świat z innego miejsca. Zmień drogę, którą idziesz codziennie do szkoły, pracy, na zakupy itp. Wyłącz telewizor i zacznij obserwować co się dzieje gdy on jest wyłączony. Świadomie przyjrzyj się swoim myślom gdy w domu zapada cisza. Można też zasiać jakieś nasionko i obserwować co z niego wyrasta lub pożyczyć na kilka dni zwierzątko od znajomego i zaopiekować się nim. Może to być cokolwiek innego, co wyrwie was z codziennej rutyny. Liczę na waszą kreatywność i pomysłowość. Podzielcie się z obserwacjami, co się dzieje gdy rzucacie wyzwanie nawykom?

Ja zazwyczaj odkrywam rzeczy, których dotąd nie spostrzegałam i widzę świat jakby nowymi oczyma. Te same miejsca zyskują nową jakość i koloryt. Po latach praktykowania uważności zauważyłam, że chętnie i celowo zmieniam miejsce w sytuacjach powtarzających się, np. na szkoleniach, czy warsztatach w stałej grupie. Za każdym razem odkrywam w sobie coś nowego.Zmieniając trasy swoich spacerów odkrywam wciąż na nowo moje miasto. Nigdy nie jest tak samo i nagle w banalnych czynnościach odkrywam bogactwo różnorodności

Aby odnieść korzyści z praktykowania uważności zaleca się codzienne stosowanie ćwiczeń i świadome wychodzenie z nawyków. Pamiętajcie jednak, że aby odsłonić 100 procent Waszego potencjału, musi upłynąć trochę czasu. Łatwiej będzie jak zechcecie dzielić się swoimi odkryciami na bieżąco i tym samym wspierać się nawzajem w drodze do siebie. Jeśli pójdziesz nią, zaczniesz znajdować spokój i szczęście.

c.d.n.

Medytacje i ich rola w terapii

W programie dwunastu kroków, na których pracują grupy wsparcia AA, DDA, AL-Anon często jest mowa o medytacjach obok modlitwy jako o jednej z technik, pomagających wyjść z gonitwy myśli. Ja pierwszy raz zetknęłam się z tą techniką na mojej pierwszej terapii jakieś 20 lat temu. O medytacjach w Polsce nie mówiło się wtedy tak dużo jak teraz. Trochę mnie odstraszało, że jest to oparte na buddyjskiej praktyce zen. Aczkolwiek ćwiczenia podobały mi się gdy wykonywałyśmy je w grupie. Do dzisiaj mam kserówkę, którą wtedy dostałyśmy z instrukcjami do medytacji w pozycji siedzącej w stylu zen. Z jakiegoś powodu cały czas ją trzymałam i nigdy z niej nie skorzystałam. Jednak sentyment i miłe wspomnienia zostały. Po wielu latach z medytacją zetknęłam się ponownie wiele razy i w różnych formach. Najpierw były to treningi tai chi gdzie nie raz ćwiczyliśmy  uważność ciała i oddechu oraz świadomy i uważny ruch. Nie miałam wtedy świadomości, że to także forma medytacji, ona zawsze kojarzyła mi się z jakimiś praktykami religijnymi. Okazało się, że byłam w błędzie a ćwiczenia niezwykle podobały mi się i podobnie jak na terapii czułam się po nich zrelaksowana, rozluźniona, wypoczęta i spokojna. Nie było przy tym potrzeby jakiegoś specjalnego siedzenia w kwiecie lotosu. Po prostu staliśmy na podłodze lub siedzieliśmy na zwykłych gimnastycznych ławkach.

Jakieś dwa lata temu wpadło mi w oko ogłoszenie jednego z wydawnictw psychologicznych o promocji książki o praktyce mindfulness. Zaciekawiło mnie to i pojechałam na spotkanie. To był mój pierwszy kontakt z tą praktyką. Spotkanie okazało się bardzo interesujące. Prowadziła je kobieta, która jak okazało się, była certyfikowanym nauczycielem tej metody. Uczyła się tego za granicą i bardzo ciekawie opowiadała o tym czym jest ta praktyka. Okazało się, że jej źródła tkwią w buddyzmie, jednak ktoś zauważył, że sama praktyka w oderwaniu od ideologii ma nie mniejsze wartości. Odkrył to John Kabat – Zinn i przez wiele lat praktykował to i robił badania jak to wpływa na dobrostan człowieka. Polskim odpowiednikiem tego terminu jest uważność. Dużo mówi się ostatnio o byciu tu i teraz, ta praktyka uczy właśnie tego. Pani przedstawiła nam wyniki różnych badań jak to przekłada się na nasze zdrowie i jakość życia. Zaciekawiona tematem postanowiłam zakupić książkę i zapoznać się z treścią. Bardzo podobało mi się to co w niej znalazłam, jednak samej praktykować nadal było mi trudno. Nie żebym nie próbowała. Owszem robiłam co mogłam ale nużyło mnie to jednak gdzieś pod skorą czułam, że to jest dla mnie dobre. Czytałam i rozmyślałam o tym i jakiś czas po tym zobaczyłam ogłoszenie o tym, ze jest organizowany pokaz. Namówiłam moje przyjaciółki i pojechałyśmy.

Pierwszy raz doświadczyłam świadomie medytacji i odkryłam, że znam to już i lubię to. Tu siedzieliśmy na poduszkach medytacyjnych jednak już wiem, że nie ma to większego znaczenia na czym się siedzi, ważniejsza jest dyscyplina wewnętrzna, nad którą się pracuje podczas takiej praktyki. O wiele łatwiej jest gdy ktoś to prowadzi. Po medytacji robiliśmy ćwiczenia rozciągające z jogi. Czułam się równie dobrze jak po ćwiczeniach tai chi i podobnie jak wtedy, tak i teraz byłam odprężona i wyciszona a jednocześnie pełna energii. Coraz bardziej interesował mnie ten temat. Postanowiłam zakupić drugą książkę do której dołączona była płyta z instrukcjami do praktyki z postanowieniem ćwiczenia w domu. Jakiś czas po tym na mojej macierzystej uczelni zostało utworzone koło naukowe mindfulness i zaczęłam z przyjaciółką regularnie na nie jeździć. Ponad godzinę jechałyśmy w jedną stronę ale było warto. Zawsze wracałyśmy zadowolone , odprężone i pełne energii. To czego uczyłam się na tych spotkaniach zaczęłam wprowadzać w życiu i okazało się jak wiele jeszcze mam do zgłębienia jeżeli chodzi o znajomość siebie.

Jednym z zadań było ćwiczenie uważności podczas przeżywania emocji. Przez jeden tydzień skupialiśmy się tylko na emocjach pozytywnych. Będąc w stanie skupienia uwagi na swoim ciele zaczęłam analizować co dzieje się w moim ciele i jakież było moje zdumienie gdy odkryłam jak wiele mi do tej pory umykało doznań z ciała. Uczyłam się być w takim stanie uważności w różnych okolicznościach. Pamiętam jak wybrałam się na coroczne warsztaty DDA i podczas mitingów słuchając różnych wypowiedzi byłam skupiona na tym jak reaguję emocjonalnie i co w związku z tym dzieje się w moim ciele. To niesamowite jak różnią się poszczególne emocje i jaki mają „program” odczuć w ciele. To nawet trudno opowiedzieć. Zauważyłam różnice w doświadczaniu różnych rodzajów wzruszeń. Najbardziej lubię uczucie wdzięczności, które odczuwam w twarzy tak jakby jakieś promyki rozchodziły mi się od górnej wargi aż do czoła i przyjemne mrowienie na podniebieniu i końcu języka i jednocześnie pojawiające się łzy, jednak one są inne niż przy płaczu z innego powodu. Nie zatykają nosa i inaczej wypływają z oka. To bardzo specyficzne doznanie. Bez praktyki uważności nie miałabym pojęcia jak złożona jest to emocja i jakie ma powiązania z myślami. Ta praktyka także polega na przyglądaniu się swoim myślom bez zatrzymywania się na nich. Na początku zdarzało mi się zasnąć na ćwiczeniach i nawet zachrapałam bo stan relaksu osiągałam tak szybko, że odjeżdżałam. Na szczęście nauczyłam się nad tym panować a jak mam trudności z zaśnięciem to robię sobie takie ćwiczenia z wyłączeniem uważności i po kilku głębszych oddechach zasypiam jak niemowlak.

Jak radzicie sobie Wy z gonitwą myśli? Co wypraktykowaliście i sprawdza się? Macie swoje doświadczenia z medytacjami? Bardzo jestem ciekawa co Wam dają, co zmieniły w Waszym życiu? A może macie inne, lepsze sposoby na uzyskanie spokoju?

c.d.n.