Wartości c.d.

    Szczerość była dla mnie czymś fundamentalnym od najwcześniejszych lat życia. Wpajano mi ją podobnie jak uczciwość. Jednak miałam zong, kiedy szczerze opowiadałam komuś co dzieje się w mojej rodzinie a mama, która zawsze powtarzała, że lepsza najtrudniejsza prawda od ładnego kłamstwa, nagle już nie była zachwycona moją szczerością. Niestety musiała przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, to czego mnie tak uczyła. I nie pomagały już żadne zaklęcia, że nie opowiada się innym co się dzieje w domu.

    Z tą szczerością to przez długi czas miałam problem, bo nie do końca to pojmowałam. Waliłam nią na oślep po oczach i uszach, nie zastanawiając się czy jest na miejscu. Mówiłam bez większego wyczucia, co ślina przynosiła na język. Długo byłam bezrefleksyjna i nie zastanawiałam się, czy muszę wszystko mówić? To niejednokrotnie przysparzało mi kłopotów i taka szczerość nie była pożądaną wartością. Brakowało mi wyczucia sytuacji, a byłam pewna, że szczerość powinna przysparzać przyjaciół. Jednak tak się nie działo. Miałam ostry język i tą swoiście pojmowaną szczerością potrafiłam nieźle ranić. Jednak nie rozumiałam w czym rzecz, bo przecież byłam szczera do bólu, tak jak pani matka przykazali ;)

    Dzisiaj jestem oszczędniejsza w mówieniu tego, co myślę. Nie każdy jest tym zainteresowany i nie zawsze jest to potrzebne. Na drodze terapii zrozumiałam jak ważna jest przede wszystkim szczerość wobec siebie, by nazywać swoje uczucia, a nie zaprzeczać im lub maskować je. Do perfekcji opanowałam te umiejętności, więc nie byłam szczera sama ze sobą. Prawdę mówiąc byłam w tym nieźle pogubiona przez ładny kawał swojego życia i nawet nie byłam świadoma swego zakłamania. Szczerość pojmowałam opacznie myśląc, że słowo ma większą moc niż uczucia.

    Szczerość emocjonalna jest dzisiaj dla mnie jedną z ważniejszych wartości i tak pojmowana przysparza mi przyjaciół. W wielu przypadkach słowa są zbędne a myśli niepotrzebne. Już wiem, że myśli często są nieobiektywne i nieprawdziwe a uczucia tak. Największą trudnością było akceptowanie ich takimi, jakie są i nie próbowanie zastępować ich maskami. Nie chodzi też w tym o to, by epatować wszystkich swoją uczuciowością, ale by być jej świadomą. Jak czuję smutek, to zapewniam sobie warunki by móc sobie popłakać, a nie udaję wesołej. Jak się wypłaczę, to pojawia się przestrzeń dla wesołości samoistnie. Jak jestem wściekła, to zastanawiam się, co stoi mi na przeszkodzie, jakaś trudność, czy moje myślenie? Szukam rozwiązania a nie winnych mojego stanu uczuciowego.

    Rozwój wydawał mi się wartością przypisaną dzieciom i nie zdawałam sobie sprawy jak ważny jest w życiu dorosłych. Odkryłam go dla siebie na pierwszej terapii i stał się dla mnie głównym motorem napędzającym mnie do życia. Poznanie swojego wewnętrznego dziecka, które nie zostało zaspokojone i domaga się swego, uczyniło moje życie bogatszym. Od tamtej pory wiem, że to przygoda do końca życia i bycie ze sobą szczerą, to także sprostanie zachciankom wewnętrznego dziecka, które chce wciąż się uczyć, osiągać, przeżywać, wzbogacać się, nawiązywać nowe znajomości lub nic nie robić bez poczucia winy. To też jest wpisane w rozwój.

    Widzę jak różne zadania rozwojowe stawia przede mną życie w poszczególnych jego okresach i odkąd weszłam na drogę rozwoju, towarzyszy mi nieustannia ciekawość, co jeszcze mnie czeka?  Dzięki rozwojowi zaspokajam swoje ambicje i mam nieustające poczucie, że mogę jeżeli tylko chcę. Nieważne co to jest, ale jeżeli bardzo chcę, to znajduję sposób, by zaspokoić potrzebę, jaka wyłania się na drodze rozwoju. Przedtem była edukacja, teraz bardziej duchowość, przeżywanie, czucie. To skłania mnie do szukania ludzi, miejsc, możliwości by czegoś nowego doświadczać i nadal się rozwijać.

    Te ostatnie warsztaty wspólnotowe z duchowości były dla mnie bardzo owocne, pomimo iż niczego nowego się nie dowiedziałam. Miałam za to możliwość poprowadzić medytację w większej niż dotychczas grupie i to było mega przeżycie czuć, jak kilkadziesiąt osób wspólnie oddycha i jest jedną oddychającą w skupieniu całością. To pokazało mi jak niewiele nieraz trzeba by czuć rozwój bez nadzwyczajnych czynów. Wystarczy chcieć i podążać z uwagą za tym co przynosi życie.

c.d.n.

The following two tabs change content below.

Abilaki

Ostatnie wpisy Abilaki (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.