Wartości c.d.

    Praca jest dla mnie jedną z ważniejszych wartości. Kiedyś była chyba najważniejsza. Miałam taki etap w życiu, gdy realizowałam się poprzez pracę i dawała mi tyle gratyfikacji, że stawiałam ją na pierwszym miejscu. Byłam idealnym pracownikiem, który dawał się zaorać dla poklepania po ramieniu. Moja niska samoocena karmiła się każdą pochwałą bez zwracania uwagi na to, czy jest szczera, czy nie. Byłam tak głodna uznania, że pozwalałam zwyczajnie wykorzystywać się w pracy. Miałam jednak z tego profity i to było pułapką, w której długo tkwiłam. Z czasem przyszła refleksja, że praca to nie życie, tylko sposób na zdobycie środków do życia. Pułapką było to, że zazwyczaj lubiłam to co robię i zatracałam się w tym zaniedbując inne sfery życia.

    Jako pracownik byłam sumienna i punktualna, dbałam o dobre relacje z ludźmi. Zostało mi to wpojone już w dzieciństwie. Często pracowałam z rodzicami, którzy byli dosyć przedsiębiorczy i pewne wzorce mi wpoili. Zawsze się buntowałam, że nie będę tak jak oni pracować, a mimo iż wybrałam inną drogę zawodową, to wzorce pracy wzięłam od nich. Dzisiaj  jestem im za to wdzięczna i doceniam wartość tego, że nie boję się pracy i zawsze ją miałam. Problemem było przez dość długi czas, że nie potrafiłam odpoczywać, dawać sobie czasu na nicnierobienie.

    Uczciwość jest dla mnie wartością, która wciąż nabiera innego znaczenia. Kiedyś było ważne by być uczciwym wobec rodziców, kościoła, męża, pracodawców. Chodziło w tym zazwyczaj by być prawdomówną, wywiązywać się ze zobowiązań, czy nie przekraczać norm prawnych. W pewnym momencie swojego życia odkryłam, że jestem w stanie być uczciwa wobec innych, kosztem siebie i to dawało mi poczucie bycia lepszą i wręcz napełniało mnie pychą. Jaka to ja jestem uczciwa, niemalże święta ;)

    Oczywiście to była taka moja iluzja, bo nieustannie sobą manipulowałam, by w swoich oczach uchodzić za uczciwą, a tak naprawdę byłam cholernie zakłamana i nadęta w tej swojej uczciwości. Poznając program dwunastu kroków zauważyłam, że gdybym chciała uczciwie robić obrachunek moralny, to nie byłoby tak różowo. Uczciwości tak naprawdę uczę się każdego dnia. Przede wszystkim uczę się by być w zgodzie ze sobą i nie zakłamywać swoich uczuć. Wierzcie mi, że to o wiele trudniejsze niż bycie w zgodzie z zasadami. Niejednokrotnie uczciwość nakazuje mi powiedzieć coś, co innym może nie odpowiadać, łamać utarte schematy, burzyć czyjś spokój.

    Staram się ale uczciwie mówię, że nie zawsze mi to wychodzi. Kiedyś w zapędach perfekcjonizmu obwiniałam się że nie jestem uczciwa. Teraz akceptuję to, że nie jestem doskonała i lubię to. Zdarza mi się kłamać, nie mówić wszystkiego, lub przemilczeć coś. Nie muszę być idealna, mam na to zgodę, bo wiem, że nikt nie jest w stanie być idealny. A jeżeli dąży do tego za wszelką cenę, to staje się nieprawdziwy i odcięty od rzeczywistości. Moim wyznacznikiem uczciwości jest moje serce. Staram się być w zgodzie z nim. Ono mi podpowiada kiedy przekraczam jakąś granicę. Jeżeli nie mogę być w zgodzie z sobą i muszę coś zrobić czego nie chcę to powierzam tę sprawę Sile Wyższej. Na ogół znajduje się jakieś alternatywne rozwiązanie. Jestem zdumiona tym, jak wiele można w ten sposób załatwić spraw. Moja uczciwość przejawia się też w tym, że nie udaję, że wszystko wiem, tylko wręcz odwrotnie. Z tego też powodu jestem wdzięczna Sile Wyższej, że ona wie lepiej ode mnie.

The following two tabs change content below.

Abilaki

Ostatnie wpisy Abilaki (zobacz wszystkie)

2 Komentarze

  1. Mam bardzo podobne doświadczenie z uczciwością, też mi była mocno wpajana, lecz baardzo długo nie potrafiłem być uczciwym wzg. samego siebie, mimo że trzymałem się zasad, byłem „miły” i nie oszukiwałem. Sam siebie oszukiwałem tak, że wylądowałem na skraju. Teraz ta uczciwość wzg. siebie samego jest dla mnie bardzo cenna. Przekonałem się że bycie uczciwym wzg. samego siebie pomaga być uczciwym wzg. innych. Ostatnio spotykałem się z pewną dziewczyną, lecz wpadłem w pułapkę przyjaciela. Mimo to dowiedziałem się od niej, że moje bycie szczerym odnośnie przeżywanych uczuć i mówienie o nich sprawiło, że poczuła się przy mnie na tyle pewnie, że też mimo wszystko zdobywała się na szczerość wzg. mnie, a później jeszcze stwierdziła, że stałem się dla niej bliski.

    Z pracą mam z kolei, że byłem przez prawie całe moje życie drenowany przez moich rodziców tutaj i mam trudności z obsesyjną pracą. Teraz mam staż w biurze, typowo papierkowa praca, lecz na tyle sprzyjająca, że nie mam nie wiadomo jakiej presji i mogę się z tym uporać. Z rzeczy jakie do tej pory zauważyłem to:
    - próbowałem być ze wszystkimi przyjaciółmi, drenowałem się zwracając uwagę na wszystkich tylko nie na siebie i swoje odczucia,
    - pracowałem kompulsywnie, zapominając o sobie i o tym żeby mi było wygodnie, ba, zapominałem o tym by zmieniać pozycję siedzenia, by coś wypić, czasami to wręcz wstrzymywałem się z pójściem do toalety, o zwyczajnym odwróceniu uwagi co jakiś czas nie wspominając,
    - grające radio mnie cholernie drażni, drenuje, odwraca uwagę i utrudnia kontakt sam ze sobą – wysysa energię,
    - próbowałem robić kilka rzeczy naraz, tj. miałem trudności z ustaleniem priorytetów i dostałem wręcz poczucia, że cudze było ważniejsze od mojego, dałem sobie już dzisiaj prawo do ustalania swoich priorytetów,

    Trudne a cenne, czuję że buduje to moją wartość i szacunek do siebie, a w dodatku doświadczam życia i przekraczam swoje granice komfortu. Buduję relacje i wybieram z kim chcę je zacieśniać.

  2. Dzięki Danielu za cenne uzupełnienie. Miałam podobnie z wychodzeniem do toalety podczas pracy. Nawet celowo nie piłam żadnej herbaty czy nawet wody, żeby nie tracić czasu na toaletę.
    Mam podobne doświadczenia z uczciwością wobec siebie i innych, to zazwyczaj otwiera wartościowe relacje z ludźmi.
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.