Strata

    Była pełnia lata. Czułam się szczęśliwa i spełniona. Właśnie obroniłam pracę magisterską i zastanawiałam się jak będziemy to świętować z rodziną i przyjaciółmi, którzy wspierali mnie przez cały czas nauki. Byliśmy też po odwiedzinach córki, która przyjechała z zagranicy na urlop. Takie chwile są dla mnie świętem. Były…

    Wszystkie dzieci razem. Braliśmy na ten czas urlopy i celebrowaliśmy ten czas. Siedziałam w ogrodzie jak królowa w swoim fotelu i syciłam się swoim szczęściem. Patrzyłam z radością na swoje piękne i zdrowe dzieci. Lubiłam te chwile gdy byliśmy razem, starsze dzieci opuściły już rodzinne gniazdo, został tylko najmłodszy, który też lada moment miał wyfrunąć. Przy okazji takich spotkań cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Z radością patrzyłam jak oni ze sobą potrafią się dogadać i widziałam ich zażyłość i przyjaźń. Dla matki to pełnia szczęścia. Te parę dni dostarczyło mi jak zwykle dużo radości.

   Córka wyjechała a ja przygotowywałam się do obrony magisterki. Po obronie mieliśmy w planach wyjazd na obóz sportowy z naszym najmłodszym synem. To miały być nasze ostatnie wspólne wakacje. Był po maturze i miał rozpocząć dalszą naukę. Normalne plany, zwyczajne życie…

    Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny. Miałam dwa wyjazdy do klientek w terenie. jeden do południa drugi po południu. Jedno co mnie zastanowiło to fakt, że niemal obsesyjnie patrzałam przed maskę samochodu czy aby nikt mi pod nią nie wpadnie. Po powrocie z wyjazdu dopołudniowego miałam przerwę na spotkanie z siostrą i jej córką oraz maleńką wnuczką, której wcześniej nie widziałam. Cieszyłam się z tego spotkania i z nowego członka w rodzinie.Pomyślałam jak starzy ludzie: nowe dziecko w rodzinie, to ktoś może odejść. Miałam na myśli oczywiście seniorów po osiemdziesiątce, którzy od czasu do czasu odchodzą. Podczas robienia kawy nagle zaczęłam mieć zawroty głowy. Byłam zdziwiona tym i trochę rozbawiona, że czuję się jakbym była pijana a nie pamiętam kiedy piłam alkohol. W pewnym momencie przestraszyłam się bo zarzuciło mnie na ścianę i z trudem utrzymywałam równowagę.

    Siostra pojechała, mąż wrócił z pracy. Zjedliśmy obiad i czekaliśmy na syna. Miał przyjechać z pracy, którą podjął na czas wakacji. Jeździł rowerem i byłam o niego spokojna gdyż był najsprawniejszy z naszych dzieci. Trenował sztuki walki oraz inne dyscypliny. Był niezwykle zwinny i dobrze zbudowany. Byłam z niego bardzo dumna. Moje zawroty głowy nie ustawały i byłam pewna, że to stres po obronie teraz dopiero puścił i potrzebuję odpocząć. Byłam przepracowana w tym czasie. Postanowiłam zadzwonić do klientki, że nie przyjadę i przełożyłyśmy to spotkanie na następny tydzień.

    Starszy syn wszedł do naszego pokoju i zapytał o młodego, czy już wrócił z pracy. Odpowiedzieliśmy, że wciąż czekamy z obiadem. Był wypadek, powiedział. Nie wygląda to dobrze, dostał od kolegi sms-a. Wiedziałam od razu, że nie żyje. Nie wiem skąd, ale miałam pewność i powiedziałam do męża, żeby zadzwonił na pogotowie a po chwili powiedziałam, żeby lepiej zadzwonił na policję. Dyżurny, który odebrał telefon poinformował męża, że dwóch policjantów idzie do nas. Do ich odejścia trzymaliśmy rozpacz w sobie, potem już się nie dało. Ogarnęła nas permanentnie.

    Mój szczęśliwy świat rozpadł się momentalnie w drobny mak. Byłam rozsypana i bezsilna. Szok z rozpaczą mieszał się nieustannie. Bałam się wyjść z domu i dopóki to było możliwe nie wychodziłam. Mąż ze starszym synem załatwiali wszystkie formalności. Ja nie byłam w stanie. Córka ponownie przyjechała z zagranicy. Jej pracodawca powiedział, że pomimo iż wykorzystała już swój urlop, ma jechać i zostać z nami tak długo, jak będzie to potrzebne. To było wspaniałomyślne i bardzo potrzebne.

    Zapadłam się w swojej rozpaczy ale byliśmy wszyscy razem, ale jednak nie… Nie mogłam się doliczyć ilu nas jest… każde nakrywanie do stołu to było liczenie i nigdy nie wiedziałam ile nakryć przygotować, wciąż nie mogłam się doliczyć, myliłam się a jednocześnie odczuwałam jego obecność, że za chwilę wejdzie i że to tylko zły sen…Śmialiśmy się i płakaliśmy na przemian przypominając sobie różne zdarzenia.

    Po zebraniu wszystkich faktów ustaliłam, że moje zawroty głowy zaczęły się w chwili wypadku. Gdybym wtedy pojechała do klientki, to przejeżdżałabym obok miejsca wypadku i widziałabym jego charakterystyczny żółty rower i zwłoki leżące przy drodze. Po czasie dowiadywałam się od ludzi, co widzieli a ja tym samym dowiadywałam się jakiego widoku uniknęłam dzięki zawrotom głowy. Czemu to przypisać nie wiem. Można to interpretować na różne sposoby.

c.d.n.

The following two tabs change content below.

Abilaki

Ostatnie wpisy Abilaki (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.