Pierwsze zerwane filmy

    Po jakimś czasie pogodziłyśmy się i nikomu nie powiedziałyśmy o tym, co się wtedy wydarzyło. To był pierwszy raz, kiedy zauważyłam inne, destrukcyjne działanie alkoholu. Byłam bardzo zaskoczona agresją zarówno swoją, jak i koleżanki. Byłyśmy zatrute i alkoholem i gazem, to mogło mieć zupełnie inny, tragiczny koniec. Wtedy zdałam też sobie sprawę, że przez alkohol mogę stracić przyjaciółki i że wywołuje we mnie taką agresję, że jestem zdolna do ostrej bójki. To było dla mnie coś nowego, takiej siebie nie znałam dotąd. To wydarzenie spowodowało, że przez jakiś czas stroniłam od alkoholu. Wystraszyłam się.

    Po paru miesiącach wszystko wróciło do „normy”, tzn. piłam nadal, lecz starałam się nie upijać. Znów wróciłam do picia na wesoło.  Moje studia dobiegały końca i nadszedł czas na bal absolutoryjny. Wciąż miałam w pamięci historią z pobiciem i piję umiarkowanie. Zabawa jest udana.

    Zaczynam pracę na wsi. Jestem sumienna i solidna, typ siłaczki, daję z siebie wszystko. Nadal mieszkam u rodziców i dojeżdżam do pracy. Podczas początków mojej pracy, następuje w szkole zmiana dyrekcji. Nowa dyrektorka lubi także alkohol i po pracy spotykamy się i pijemy. Obie byłyśmy same, tzn bez mężów czy partnerów. Wtedy obowiązki wciąż jeszcze były dla mnie priorytetem. Krąg osób pijących wokół mnie stale się powiększa. Zaczyna mi się zdarzać przyjść do pracy na kacu.

    W tym czasie dotyka mnie pierwsza tragedia. Mój tata wraca do kraju z rejsu i nie może wpłynąć do portu. Statek stoi na redzie przez parę dni i tata kontaktuje się z rodziną telefonicznie. Czekam na niego z utęsknieniem żeby się przywitać. Pamiętam jak dziś, wracam z pracy w Dzień Kobiet z alkoholem, wesoła i od progu dowiaduję się od mamy, że tata nie żyje. Zawalił mi się świat. Bezpośrednią przyczyną był zawał serca. Jednak podczas oględzin na statku, oficer który nas prowadził, przyznał, że musiała być niezła impreza, sądząc po ilości pustych butelek. Było ich pełno. Jak to usłyszałam, to myślałam, że wydrapię mu oczy. Długo nie dopuszczałam do siebie faktu, że mój tato jest alkoholikiem. Pił od dawna i krzywdził nas, ale ja tego nie chciałam widzieć. Kochałam go i nienawidziłam jednocześnie.

    To była pierwsza tak duża strata. Byłam jeszcze młodą dwudziestoparolatką. To za wcześnie na stratę rodzica. Bardzo dużo płakałam. Koleżanka w dobrej wierze, zaprasza mnie często na imprezy. Jest ogólnie wesoło ale ja wciąż płaczę. Dziewczyny dawały mi na to przyzwolenie. Więc piłam i płakałam. Miałam poczucie winy, bo myślałam, że tata pił żeby uczcić moją magisterkę. Sobie przypisywałam przyczynę picia taty i w rezultacie śmierci.

    W tym czasie na imprezach zaczął mi się urywać film i zaczęłam chomikować alkohol, żeby było na później, na następny dzień. Robiłam to bezwiednie i bez sensu gdyż rozlewałam wódkę do kieliszków i wstawiałam je do barku. Do następnego dnia zdążył z nich wywietrzeć alkohol i były bezużyteczne.

The following two tabs change content below.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.