Spadające zasłony i bolesne odkrycie

    To wydarzenie pokazało mi jak bardzo mój umysł mnie zwodził. Jak nie chciałam przyjąć i zaakceptować swojej choroby w całej rozciągłości. Wciąż gdzieś w zakamarkach przechowywałam wątpliwości i nie dopuszczałam do siebie całej prawdy zarówno o sobie, jak i o istocie uzależnienia. Bardzo chętnie wyszukiwałam różnice pozwalające czuć się „lepszą”. Te osoby, które krytykowałam nie zapiły, a ja tak.

    To była dla nie duża lekcja pokory. Od ludzi ze wspólnoty miałam sporo sygnałów ostrzegawczych, że ten mężczyzna nie jest godzien zaufania. Mówiono, że jest dziwny ale ja w swym nadętym ego i z całą swoją pychą myślałam, że sobie z nim poradzę. Nie poradziłabym sobie gdyby nie chłopcy z AA, którzy uprzedzili mnie, że gdyby coś się stało mam zadzwonić i oni natychmiast przyjadą. To dawało mi pewność siebie i mogłam tego użyć jako argumentu w trakcie ataku agresji mojego „opiekuna”. Dziś widzę jak wiele znaczyła ta pewność, że nie jestem sama z problemem i że mam tak naprawdę pomoc i obronę. On nie zdążył mnie uderzyć gdy powiedziałam, że jeżeli wprawi w ruch, tę podniesioną na mnie łapę, to ja zadzwonię po chłopaków i że oni tylko czekają na telefon. To podziałało na niego trzeźwiąco i na mnie też.

Tak naprawdę to był mój duży sukces w sensie terapeutycznym. Pozbyłam się pychy, która utrudniała dotąd leczenie. Wydarzenie, które mogło być traumatyczne, takim się nie stało, bo po raz kolejny poczułam jak wielka jest moc w dobrych relacjach z ludźmi i pomimo, iż w życiu czułam się samotna, to w takich skrajnych wydarzeniach ludzie po raz kolejny okazali mi pomoc i dali wsparcie.

Po szczerej rozmowie z terapeutką, postanowiłam jeszcze raz rozpocząć leczenie z tą różnicą, że teraz zaczęłam szukać podobieństw zamiast różnic. Z właściwa sobie systematycznością podjęłam kolejną trwającą dwa lata terapię odwykową oprócz regularnego uczestniczenia w mitingach AA. Terapia przebiegała w dwóch etapach: wstępny i pogłębiony. Na każdym z etapów miałam spotkania indywidualne z terapeutką i z grupą terapeutyczną. Na etapie terapii pogłębionej mieliśmy kilka maratonów weekendowych, na które wyjeżdżaliśmy do innych miejscowości. Na maratonach zazwyczaj pracowaliśmy na głębszych problemach życiowych. Od tego czasu zaczęłam naprawdę zdrowieć.

Po tym nastąpił okres rozkwitu w moim życiu. Wiązało się to między innymi z przykrym odkryciem, że moje dotychczasowe „przyjaźnie” były oparte na wspólnym piciu alkoholu. Z przykrością odkryłam, że z całej rzeszy fajnych koleżanek i przyjaciółek, tylko jedna potrafiła zaakceptować moje uzależnienie i nie przeszkodziło to w utrzymaniu nasze relacji. Cała reszta okazała się zakłamaną fasadą, za którą kryła się pustka. Nie było żadnych relacji bez alkoholu. Bardzo mocno to przeżyłam, to była autentyczna strata. Było mi przykro, smutno i dużo płakałam. Poczułam się rozczarowana i z bólem odkrywałam dotychczasowe zakłamanie moich znajomości z ludźmi. Do tego doszło, odkrycie, że moja rozrywkowość służyła niektórym za przykrywkę dla ich picia i chętnie się mną zasłaniały, gdy trzeba było się usprawiedliwić przed mężem z własnego picia.

Trzeźwe życie nie pozostawiało mi już żadnych złudzeń. Zasłony spadły i stanęłam przed nagą prawdą. Po takim bolesnym odkłamaniu zaczęłam żyć w prawdzie. Dzisiaj widzę jak chorym zespołem byłyśmy. Nasze życie zawodowe przeplatało się z prywatnym i wchodziłyśmy sobie z przysłowiowymi buciorami do życia każdej z nas. Żadnych granic, czysta patologia ale dająca złudzenie bliskości, przyjaźni i wsparcia. Trudno było mi przeżyć tę stratę i naprawdę bolało. Oprócz tej jednej, żadna nie zadzwoniła gdy chorowałam i potrzebowałam ich. Dzisiaj jestem zadowolona, bo wokół mnie jest może mniej ludzi, jednak mogę na nich liczyć. To tak, jakby gospodyni miała wybierać miedzy dziesięcioma ładnymi ale dziurawymi i bezużytecznymi garnkami, a jednym solidnym, w którym można ugotować pożywną strawę. Wybrałam mniej a zyskałam więcej…

c.d.n.

The following two tabs change content below.

Abilaki

Ostatnie wpisy Abilaki (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.