W słabości odkrywam moja siłę

    Alkoholizm jest chorobą przewlekłą i nieuleczalną charakteryzującą się nawrotami, przynajmniej na początku leczenia. Wielu przyrównuje ją do cukrzycy, by uzmysłowić obraz tej choroby. Z alkoholizmem podobnie jak z cukrzycą można żyć, jednak trzeba być jej świadomym i przestrzegać pewnych reguł, by to życie było satysfakcjonujące mimo choroby.

    Moja decyzja o porzuceniu picia zrodziła się w mojej głowie po utracie szans na macierzyństwo, jednak miałam jeszcze nawroty. Decyzja zapadła, ale brakowało mi wiedzy na temat istoty tej choroby a nie byłam jeszcze gotowa na leczenie. Moja sytuacja jeszcze nie pozostawiała mi dosyć przestrzeni na taką decyzję. Utrata ciąży i perspektyw na posiadanie dziecka w przyszłości, zostały szybko zamiecione pod dywan. Potrafiłam szybko wziąć się w garść ale utrata faceta, mojej miłości, załamała mnie totalnie. Nie mogłam tego zrozumieć i wciąż płakałam. Pytanie: dlaczego? nie dawało mi spokoju. Najgorsze było to, że nasz związek nie miał formalnego zakończenia. Po prostu przestał przychodzić, bez słowa wyjaśnienia, podsumowania, czy czegokolwiek co by świadczyło o zamknięciu jakiegoś rozdziału w moim życiu.

W końcu moja koleżanka doprowadziła do spotkania, byśmy w cztery oczy mogli sobie cokolwiek powiedzieć. Widziała jak się z tym miotam, jestem jej za to wdzięczna. Było dla mnie ważne usłyszeć, czy kiedykolwiek mnie kochał? Przyznał, że tak było w przeszłości, lecz teraz bardzo dla niego jest ważna relacją z obecną kobietą ze względu na jej dziecko. Jego uczucia jak powiedział, są przy tym dziecku.  Zaczęłam pojmować, że moja wartość zależała tylko od moich zdolności prokreacyjnych, które niestety bezpowrotnie utraciłam. Czułam się tak, jakby ktoś na żywca rozcinał moje serce szkłem. Cierpiałam niemożebnie, jednak na mojej twarzy pozostała maska spokoju. Nie pokazałam mu swojego cierpienia i do dzisiaj obwiniałam siebie, za to, że przez chorobę utraciłam go. Teraz dopiero poczułam wściekłość, którą tłumiłam przez ćwierćwiecze a dziś pozwoliłam sobie ją uwolnić i dostrzec jego skurwysyństwo w całej rozciągłości!!!

Przez dużą część życia myślałam, że nie potrafię sobie radzić. Skupiałam się na swoich błędach, niedociągnięciach, brakach, wadach, niedoskonałościach i kompleksach. Teraz powoli zaczynam dostrzegać jak wiele mam zasobów, których nie byłam świadoma. Wciąż dążyłam do udoskonalania i leczenia tkwiąc w przekonaniu o swojej chorobie i niedoskonałości. Teraz przyszedł czas na odkrywanie swoich zasobów. Zaczynam dostrzegać, że ja naprawdę sobie radziłam i sprostałam wyzwaniom dzielnie stawiając im czoła. To że nie wylądowałam w psychiatryku to jest albo cud, albo przejaw mojej siły. Jeszcze niedawno powiedziałabym, że to pierwsze. Jednak dalsze wydarzenia w moim życiu sugerują mi, że jednak to drugie…

c.d.n.

The following two tabs change content below.

Abilaki

Ostatnie wpisy Abilaki (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.