Tydzień ósmy praktyki uważności

Powoli zbliżamy się do końca kursu, jednak mam nadzieję, że nie jest to koniec praktykowania. Ten czas ośmiu tygodni jest niezbędny, by wyrobić sobie nowe nawyki. Potem pozostaje utrwalanie ich i odnoszenie korzyści z wprowadzenia na stałe do swojego życia. Zadaniem tygodnia siódmego było eksplorowanie codziennych nawyków, zadań, zachowań i nastrojów i odkrywanie ich powiązań. Z pewnością już rozróżniasz co cię karmi, a co wysysa z ciebie energię. Zaczynasz uczyć się jak dzięki medytacji dokonywać mądrych i korzystnych dla ciebie (nie innych) wyborów, czego robić więcej, a czego mniej. Dzięki tej nowej postawie zaczynasz nakręcać nową spiralę, tym razem korzyści. Za tym podąża zwiększona kreatywność, wytrzymałość i spontaniczna radość z życia, takiego jakie jest tu i tera,z a nie wydumanego i kreowanego przez media, czy reklamy z kosmosu wzięte  ;-) . Pomimo iż lęki i zmartwienia nadal są twoim udziałem (któż jest od nich wolny, nie znam takiego), to radzisz sobie z nimi coraz lepiej. Ulatniają się gdy tylko z życzliwością wychodzisz im na przeciw.

Zadaniem tygodnia ósmego jest pomóc ci wpleść to wszystko, co już wiesz na temat praktykowania uważności, w codzienne życie tak, by te umiejętności zawsze były „pod ręką”. To naprawdę cudowne narzędzia ułatwiające życie. Jedyną trudnością w ich stosowaniu jest systematyczność, której wielu brakuje. Jednak jak tylko widzisz korzyści, tym chętniej wracasz do tych praktyk.

Czy jest ci znane uczucie dobrze wykonanego zadania? Poczucie satysfakcji z osiągnięcia okupionego wielomiesięcznym czy wielogodzinnym wysiłkiem, gdzie niemalże cała twoja uwaga i energia życiowa były skierowane na wykonanie tego projektu, zadania? Znasz to poczucie pełni, domknięcia? Że wszystkie powinności zostały spełnione?  To wspaniałe uczucie i z pewnością każdy go doświadczył, chociażby w niemowlęctwie, kiedy pierwszy raz stanął na własnych nogach lub zrobił pierwsze kroki.

Jedną z większych trudności w dzisiejszym chaotycznym i rozpędzonym świecie jest odebranie sobie prawa do doświadczania w sobie pełni i dobrze wykonanego zadania. Pędzimy od jednego zadania do drugiego, lub robiąc kilka na raz. A zakończenie jednego jest jednocześnie otwarciem drugiego. Brakuje między nim przerw, by móc doświadczyć pełni czy domknięcia. Pamiętam jak byłam młodą panienką i jak sprzątałam swój pokój, to lubiłam co jakiś czas usiąść i spojrzeć na to co już zrobiłam. Nie przepadam za sprzątaniem, więc tym bardziej cieszyłam się końcowym efektem i lubiłam usiąść w fotelu i napawać się poczuciem dobrze wykonanego zadania i domknięcia. Z pewnością też doświadczasz tego stanu, zrobienia bilansu i zdania sobie sprawy z tego, że zadanie zostało wykonane.

Dziś wiele osób nie doświadcza tego, mając poczucie, że nic przez cały dzień nie zrobili, pomimo iż są zmęczeni całodzienną gonitwą.  Czy jest jakiś sposób na to?

Zastanów się czy masz w sobie zgodę i przestrzeń na to, by zacząć kultywować w sobie poczucie pełni i domknięcia. Nie mam na myśli celebracji i świętowania sukcesów. Chodzi raczej o przebłysk w tu i teraz, w odniesieniu do drobiazgów. To pozwoli ci dać odpór myślom typu: „To jeszcze nie jest pełnia szczęścia, jeszcze masz dużo do zrobienia”. Sprawdź i doświadcz tego, że jesteś pełnią w każdym momencie z tym wszystkim co w sobie masz tu i teraz. Koniec, kropka  :lol:

Tydzień ósmy to cała reszta twojego życia.

The following two tabs change content below.

Abilaki

Ostatnie wpisy Abilaki (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.