Uspokoić umysł – jak to zrobić?

W kolejnych wpisach będę pokazywać za M. Williamsem i D. Penmanem i ich książką „Mindfulness. Trening uważności” jak stopniowo uspokoić umysł i nabierać elastyczności i świadomości w przełączaniu się między programami działania i bycia a tym samym wzmacniać poczucie szczęścia i zadowolenia. Osobiście korzystam z tego od lat. Najpierw nieświadomie dzięki treningom tai chi a od jakiegoś czasu świadomie poprzez uczestniczenie w medytacjach i kursach mindfulness. Dzięki temu udało mi się okiełznać mój umysł po stracie syna. Moje ciało cierpiało ból z napięcia, stresu i bezsilności a umysł podpowiadał mnóstwo „rozwiązań” łącznie z obwinianiem siebie, że nie nauczyłam swojego dziecka przechodzić przez jezdnię. Łatwo ugrzęznąć w tym matriksie i brnąć w dalsze oskarżania zarówno siebie jak i innych i po prostu cierpieć w nieskończoność. Dzięki temu, że nauczyłam się jak zainstalować i obsługiwać nowy program  a tak naprawdę aktualizować stary, dawno nie używany program bycia, poradziłam sobie z wyciszaniem programu działania a konkretnie z aplikacją dotyczącą myślenia. Moje całe ciało chciało działać, było pod pełną parą żeby biec i ratować moje dziecko ale nic nie było już do zrobienia. Gotowość do działania trzymała mnie w swych ryzach przez wiele miesięcy, dzięki ustawieniom została odblokowana rozpacz i ciało dało upust nagromadzonym uczuciom a mindfulness pozwolił mi uspokoić umysł aby nie napędzał ciała do ponownego wchodzenia w stan stresu. To bardzo praktyczne umiejętności i przydatne nie tylko w tak skrajnej sytuacji jak moja. Jak je nabyć?

Ważne jest aby robić to systematycznie i praktykować regularnie. Podawane ćwiczenia należy wykonywać codziennie. Treść można sobie nagrać swoim głosem a potem odtwarzać w dogodnym czasie. Oprócz medytacji warto stosować wyzwalacz z nawyku, który delikatnie bez stresu przełamuje zakorzenione nawyki. Pisałam już o tym, że polega to na tym by zmieniać codzienne przyzwyczajenia, np. zmień krzesło na którym zazwyczaj siadasz, pójdź do kina na przypadkowy film, zmień drogę do pracy itp. Wyzwalacze choć wydają się banalne, to potrafią skutecznie przełamywać nawyki prowadzące nas wprost w pułapkę negatywnego myślenia. Wyzwalacze z nawyku pomagają wyskoczyć z utartych kolein i otwierają nowe, warte wypróbowania sposoby na życie. To czego się nauczysz, utrwalaj. Dzięki temu masz szansę na odzyskanie kontroli nad życiem.

Cały program trwa 8 tygodni. Tyle trzeba by wprowadzić i utrwalić nowe nawyki. Pierwsze cztery tygodnie to koncentracja na nauce tego jak z otwartym sercem poświęcać uwagę różnym aspektom świata wewnętrznego i zewnętrznego. Dowiesz się też jak stosować trzyminutową medytację Przestrzeń na oddech, która ugruntuje cię w danym dniu lub w dowolnym momencie, kiedy będziesz miał poczucie, że życie ci ucieka. Pozostałe cztery tygodnie programu oferują bardziej praktyczne sposoby na to by zobaczyć własne myśli jako zdarzenia mentalne typu bańki mydlane lub chmury na niebie, oraz pomagają doskonalić nastawienie bazujące na akceptacji, współczuciu i empatii wobec samego siebie i otoczenia. A z takiego stanu umysłu rodzi się wszystko inne.

Zaplanuj sobie, że codziennie spędzisz wyznaczoną ilość czasu na ćwiczeniach. Obiecaj to sobie i wybierz dogodną dla ciebie porę dnia. Ważne by się nie śpieszyć i robić to możliwie dokładnie nawet jeśli będzie nudne lub powtarzalne. Obiecaj to sobie tym bardziej, jeżeli masz zwyczaj wycofywania się, jeżeli czegoś nie lubisz lub za długo musisz czekać na rezultaty. Tym razem zrób inaczej, wytrwaj do końca. Warto przyjąć, że nie chodzi tu o cudowne działanie medytacji,  która ma odmienić diametralnie twoje życie. Raczej potraktuj swój rozbiegany umysł jako okazję do tego, by mu się przyjrzeć z ciekawością i uważnością jak on działa? Czy jesteś gotów pamiętać, że nie chodzi o dążenie do celu? Ani też o uzyskanie relaksu? Zdziwisz się jednak, nie dążąc do celu osiągniesz jako produkt uboczny relaks, spokój i zadowolenie.

Jak możesz wyznaczyć na praktykę niezbędny czas?

- Potraktuj go jako czas dla siebie i czas na to, by być sobą. Znajdź pół godziny dla siebie, być może warto rozważyć opcję wcześniejszego wstawania, decyzja należy do ciebie.

- Możesz podejść do tego jak do eksperymentu. Sprawdź, czy ty również odkryjesz, że dzięki uważności zwalnia się więcej czasu.

- Jak wyznaczysz sobie czas i miejsce na praktykę, ważne jest aby było ciepło i wygodnie. Powiedz domownikom co robisz, aby to oni mogli w tym czasie odebrać telefon lub otworzyć drzwi, gdy ktoś zadzwoni. Warto też przyjrzeć się sobie, czy jesteś skłonny odpuścić wszelką kontrolę na pół godziny i nie interesować się tymi sprawami, nawet gdyby nie było komu odebrać telefonu, czy otworzyć drzwi. Możesz poeksperymentować z pomysłami i planami – pozwolić im pojawiać się w umyśle i z niego znikać, zamiast od razu na nie reagować.

- Pamiętaj! Nie wszystko podczas praktyki musi ci się podobać, chociaż dla wielu jest to przyjemne. Stosuj się do wskazówek codziennie aż stanie się to rutyną. Twoja odpowiedzialność ogranicza się jedynie do tego co wkładasz w praktykowanie uważności. Rezultat jest unikalny chociaż nikt nie jest w stanie przewidzieć co można odkryć w chwili obecnej ani jaki spokój lub wolność poczujesz, gdy ta chwila zacznie się przed tobą odsłaniać.

Czego potrzebujesz?

Pokoju lub innego miejsca gdzie nikt ani nic nie będzie ci przeszkadzać, maty lub grubego dywanu, na którym będziesz mógł się położyć, krzesła, lub poduszki do siedzenia, koca do okrycia oraz czegoś do pisania, aby czasem coś zanotować. Będziesz też potrzebować urządzenia na którym nagrasz polecenia a potem odsłuchasz w czasie praktykowania. Można też robić to z pamięci jak kto woli. Mnie jest łatwiej podążać za poleceniami , które słyszę i wtedy łatwiej jest mi uwolnić się od myśli.

Program „działaj” kontra program „bądź” siedem cech charakterystycznych c.d.

5. Unikanie kontra zajmowanie się

Program działania ma aplikację pozwalającą pamiętać o celach (np. podróży) ale też i o antycelach i miejscach, w których nie chcemy się znaleźć. Ma to głęboki sens gdy przemieszczamy się z jednego miejsca do drugiego i aplikacja pozwala omijać nam drogi, które nie prowadzą do celu. Zaczyna być kłopotliwa w sytuacji gdy korzystamy z niej bezwiednie będąc nie w sytuacji rzeczywistej a w stanie umysłu, którego rozpaczliwie starasz się uniknąć. Przykładowo jeśli usiłujesz rozwiązać problem w postaci zmęczenia i stresu to w głowie także pojawią się miejsca, których „nie chcesz odwiedzać”, czyli wyczerpanie, wypalenie, załamanie. Tak więc wyczarowane zostają kolejne lęki co tylko nasila stres i niepokój a zatem prowadzi do jeszcze większego wyczerpania. Mimo najlepszych chęci program działania użyty w niewłaściwym kontekście, krok po kroku prowadzi do wypalenia i wyczerpania.

Program bycia natomiast ma aplikację skłaniającą do zajęcia się własnie tym, czego staramy się uniknąć. Zaprasza do przyjaznego zainteresowania z pełną uważnością najtrudniejszymi stanami stanami umysłu. uważność nie zabrania płakać,martwić się, rozpaczać, bać się, być smutnym tylko zachęca do uznania, że tak jest i do pochylenia się ze współczuciem nad tymi emocjami, które mogą cię pochłonąć. Zamiast uciekać od czegoś, od czego nie ma ucieczki, zachęca do zatrzymania i uznania, że to twoje uczucia i nikt nie potrafi tak dobrze jak ty zająć się tym. Co wtedy się dzieje? Otóż takie współczujące podejście stopniowo rozprasza nieprzyjemne uczucia.

6. Umysłowe podróże w czasie kontra pozostanie w chwili obecnej

Pamięć i zdolność planowania to bardzo ważne aplikacje w programie działania. Gwarantują płynne funkcjonowanie na co dzień ale są również zależne od dominujących nastrojów. Kiedy jesteś w podłym nastroju, zwykle twoja pamieć wyrzuca tylko złe wspomnienia, które kiedyś miały miejsce i trudno ci przypomnieć sobie te dobre. Podobne zjawisko pojawi się gdy w tym samym nastroju zaczynasz myśleć o przyszłości: przez stres wydaje ci się, że katastrofa jest tuż za rogiem, a kiedy czujesz się nieszczęśliwy lub samotny, prawie niemożliwe jest patrzenie w przyszłość z optymizmem. Zanim sobie uświadomisz, że to tylko wspomnienia lub plany na przyszłość zaczynasz na nowo przeżywać przeszłe wydarzenia i zawczasu projektujesz i przeżywasz przyszłe katastrofy. Kręcisz filmy i już teraz doświadczasz ich wpływu.

Program bycia ma aplikację uważność, którą nabywa się poprzez praktykę medytacji i jej zadaniem jest świadome „widzenie” własnych myśli na ekranie komputera w momencie pojawiania się ich. Ta aplikacja umożliwia przeżywanie życia tu i teraz bez ryzyka ugrzęźnięcia w matriksie myśli i emocji nakręcających się nawzajem. Nie chodzi tu też o to, by stać się „więźniem teraźniejszości”. Można nadal pamiętać przeszłość i planować przyszłość ale dzięki programowi bycia widzimy je także jakimi są. Planowanie to planowanie a przeszłość to przeszłość. Unikamy w ten sposób emocjonalnych wędrówek w czasie i związanego z tym ponownego przeżywania bólu i przedwczesnego przeżywania przyszłości.

7. Zajęcia wyniszczające kontra zajęcia karmiące

Gdy korzystasz z programu działania autopilot włącza się automatycznie a nas pochłaniają zazwyczaj cele życiowe, zawodowe, prowadzenie domu, wychowywanie dzieci, opieka nad starszymi członkami rodziny lub inne. To ważne cele i są bardzo wymagające, do tego stopnia, że niekiedy ulegamy pokusie by skupić się wyłącznie na nich rezygnując z wszystkiego innego, łącznie z dbałością o zdrowie i samopoczucie. Utknięcie w programie działania wydaje się ze wszech miar właściwe i uzasadnione jednak do czasu, kiedy nasze zasoby wewnętrzne bez dopływu energii zostają wyczerpane. Jakie są skutki? Zmęczenie i apatia a w skrajnych przypadkach depresja.

Program bycia natomiast przywraca równowagę. Pomaga nam wyczuć co nas karmi w sensie energetycznym. Pomaga też dostrzegać i eliminować to, co niszczy nasze wewnętrzne zasoby. dzięki uważności zauważamy potrzebę znalezienia czasu na karmienie duszy, dostajemy też przestrzeń i odwagę. Pomaga również umiejętniej radzić sobie  z nieuniknionymi aspektami życia, które potrafią wyssać z człowieka całą energię i wrodzone poczucie  szczęścia.

c.d.n.

Program „działaj” kontra program „bądź”, siedem cech charakterystycznych

1. Autopilot kontra świadomy wybór.

Program działania jest genialny i doskonale służy nam pod postacią nawyków, co niesamowicie oszczędza nam czas. Wyobrażacie sobie, że codziennie od nowa uczycie się ubierać jak przedszkolaczek? Nie ulega wątpliwości, że ten program jest potrzebny i wartościowy. Kiedy jednak dajemy autopilotowi zbyt dużą kontrolę, pojawia się wada tego programu. W rezultacie funkcjonujemy przez większą część życia jak automaty chodząc, pracując, myśląc, jeżdżąc samochodem i przegapiając sporą część swojego życia.

Natomiast uważność, aplikacja w programie bycia  nieustannie przywraca człowieka do pełnej świadomości: miejsca wyboru i intencji. Używanie tej aplikacji wymaga od nas nieustannego aktualizowania gdyż autopilot stara się przejąć nad nami kontrolę. Program bycia pozwala znowu stać się w pełni świadomym co powoduje, że  twoje intencje i działania na powrót są spójne a autopilot nie włącza się nieproszony. To Ty obsługujesz to „urządzenie” i decydujesz o wyborze programów. Będąc w programie bycia nadal się uczysz i rozwijasz. Uczysz się jak nie marnować czasu na bezsensowną gonitwę, na stare aplikacje, schematy myślenia i działania nie przynoszące żadnego pożytku. Zaczynasz dokonywać wyboru, czy cele do których dążysz są twoimi celami i czy w razie potrzeby potrafisz je porzucić by ponownie stać się w pełni żywym i świadomym.

2. Analizowanie kontra czucie

Program działania nieustannie uruchamia aplikację myślenia. Wymaga analizowania, przypominania, planowania i porównywania. Taka jest jego rola. Dla wielu osób to wygodna i praktyczna aplikacja. Spędzając większość czasu w swoich głowach nie zauważając tego, co dzieje się wokół nich. Przypomnę, że jest to pożyteczne jednak chodzi o zdrowe proporcje. Jeżeli ten program ma same negatywne treści w opcji „myślenie na swój temat” to już wiecie ile on jest wart i jakie stanowi zagrożenie dla obsługującego „urządzenie” jeżeli nie jest tego świadomy.

Program bycia dzięki aplikacji uważność pozwala nie tylko na inne doświadczanie świata, ale przede wszystkim na wyjście z głowy i dostrzeżenie tego, że świat nas otacza i nieustannie zaprasza do życia. To może na początku wydawać się dziecinne, jednak  kiedy zaczynasz czuć w chwilach codzienności coś niezwykłego, zaczynasz regularnie aktualizować program, którego zadaniem jest bezpośrednie, intuicyjne wyczucie tego, co dzieje się w świecie zewnętrznym i wewnętrznym. I tu widzimy, że program bycia jest rozwojowy. Jak opanujesz te umiejętności to przed tobą kolejna zdolność, mianowicie zajmowanie się innymi ludźmi i światem w nowy sposób, bez brania czegokolwiek za pewnik.

3. Dążenie kontra akceptacja

Program działania ma aplikację, której zadaniem jest krytykowanie i porównywanie rzeczywistości do naszego wewnętrznego Matriksa będącego rezultatem marzeń i myśli. Dzięki tej aplikacji nasza uwaga zostaje zawężona do różnicy miedzy dwoma światami i tu już jesteśmy o krok od zainstalowania nowej aplikacji będącej toksyczną wersją widzenia tunelowego. W tej aplikacji preferowany jest perfekcjonizm, który wiedzie nas na manowce w pogoni za niedoścignionym ideałem.

Program bycia skłania natomiast do tymczasowego zawieszenia osądu. Na krótki czas stajesz z boku i obserwujesz świat i pozwalasz na to by był dokładnie taki jaki jest. Uważna akceptacja nie zakłada zdania się na los z rezygnacją, raczej chodzi o uznanie faktu jak jest w tej chwili. Umożliwia obserwowanie życia zamiast oceniania, atakowania, kłócenia się z nim lub podważania jego zasadności. Dzięki takiej pełnej akceptacji tego co jest, powstrzymaniu ulega tworzenie się negatywnej spirali, a jeśli już zaczęła się nakręcać – zmniejszyć jej rozmach. Program ten daje wolność wyboru, zdolność wyjścia poza problemy a także wyzwala z poczucia nieszczęścia, lęku, niepokoju i wyczerpania. To daje dużo większą kontrolę nad własnym życiem.

4. Postrzeganie myśli jako stałych i rzeczywistych kontra traktowanie ich jako zdarzeń mentalnych

Kiedy uruchomiony jest program działaniaumysł traktuje własne wytwory – myśli i obrazy – jako rzeczywistość! I jest to ok kiedy naprawdę jesteśmy w sytuacji działania np. jesteśmy w podróży i dobrze jest wtedy mieć w głowie cel, w dotarciu do którego pomoże nam umysł planujący, robiący, myślący. Nie ma powodu by podawać w wątpliwość prawdziwość własnego myślenia. Program ten staje się problematyczny dopiero wtedy gdy przez dłuższy czas pozostajesz w stresie. Bywa, że mówisz do siebie coś w rodzaju: „Ja chyba zwariuję jak dalej tak będzie! Dlaczego mnie to spotkało, powinienem to przewidzieć!”. Jeżeli takie lub podobne myśli bierzesz za prawdziwe to nastrój gwałtownie się obniża a umysł kontynuuje program i nakręca spiralę kolejnym „kwiatkiem” w stylu: „Jestem do niczego, nie nadaję się, to nie dla mnie, znowu mi nie wyszło, tak jest zawsze itd, itp”. każdy ma swój indywidualny repertuar, prawda? Wierząc tym myślom ignoruje się komunikaty od życzliwych i szczerych osób, które mówią coś przeciwnego. Myśli przestają nam służyć i zaczynają nami rządzić w sposób bezwzględny. Tym sposobem stajemy się ofiarą programu zamiast być zarządzającym panem, który w pełni świadomości dokonuje wyboru o czym myśli.

Program bycia uczy, że myśli to tylko myśli – wydarzenia dziejące się w umyśle. Często bywają przydatne ale one to nie „Ty” i nie „rzeczywistość”. To tylko twój wewnętrzny bieżący komentarz na temat ciebie i świata. To proste rozpoznanie i oddzielenie jednego od drugiego uwalnia od skrzywionej rzeczywistości, którą każdy człowiek tworzy w głowie podczas ciągłego zamartwiania się, roztrząsania i rozpamiętywania. Znów jesteś w stanie dostrzec jasną stronę życia i przebywać w jej obszarze. Wybór należy do ciebie i masz nad tym kontrolę, decydujesz jak i co chcesz myśleć na swój temat i otaczającego cię świata.

 

Jak wydłużyć sobie życie?

Dlaczego to takie ważne, by patrzeć na własne życie z innego miejsca? Robimy to po to, by spowodować taką samą zmianę w emocjach. Znasz to uczucie przed urlopem, gdy chcesz zamknąć jak najwięcej spraw, dokładnie się spakować, a czasu nie ma zbyt wiele? Kręcisz się jak chomik w kołowrotku, jesteś już wyczerpany i masz wszystkiego dosyć. Myślisz o wszystkich sprawach i jesteś na tyle „przegrzany” , że źle śpisz. Rano półprzytomnie chwytasz torbę, wyjeżdżasz w tych emocjach, zostawiasz wszystko za sobą i… tyle. Będąc daleko od domu nagle odkrywasz, że priorytety się nagle zmieniają i nawet nie pamiętasz czego dotyczyły gorączkowe myśli poprzedzające wyjazd. Czujesz się nagle świeżo i dobrze, pomimo iż praca i dom nadal istnieją ze swoimi problemami to masz już do nich inny stosunek, bo widzisz je z innego miejsca. Podobnie działa czas, też zmienia sposób widzenia  świata.

Negatywne uczucia utrzymują się, gdy włączamy program działania, bo bardzo chcemy znaleźć rozwiązanie problemu. Chce pomóc, ale mnoży trudności i jest ich coraz więcej. Alternatywą dla programu działania jest program bycia, który jest w nas i służy do nawiązywania relacji ze światem. To inny sposób pozyskiwania wiedzy, pozwalający zobaczyć, jak umysł zniekształca rzeczywistość. Ten program pomaga wyjść poza gonitwę myśli, analizowanie, roztrząsanie, dzielenie włosa na czworo i krytykowanie. Będąc w programie bycia zaczynasz doświadczać świata w sposób bezpośredni, w tym doświadczaniu jesteś w stanie zobaczyć wszelką dotychczas odczuwaną przykrość w zupełnie inny sposób. Program działania to pułapka, a program bycia to wolność.

Program uważności to właśnie drzwi, przez które się wchodzi do programu bycia, gdzie uczysz się być uważny na to, co jest tu i teraz, bez krytyki; widzisz rzeczy takimi, jakimi są. Przestajesz używać filtra oczekiwań, pragnień, chciejstwa i lęków. Na początku może to wydawać się dziwne i niejasne, jednak z czasem, jak regularnie praktykujesz uważność zaczynasz odkrywać radość z programu bycia. Nie oznacza to, że należy zrezygnować z działania. To także jest potrzebne, jednak należy zachować zdrowe proporcje między stosowaniem obu programów. Z czasem nauczysz się elastycznie przechodzić z jednego do drugiego. Znajdziesz w swoim wysokiej klasy urządzeniu przełącznik uruchamiający oba programy i zaczniesz to robić w sposób świadomy.

Jak podwoić oczekiwaną długość własnego życia?

Utknięcie w programie działania pozbawia dużej części życia. Najzwyczajniej kradnie czas. Podejdź z uważnością do własnego życia:

  • Czy trudno Ci utrzymać skupienie na obecnej chwili?
  • Jak zmierzasz do jakiegoś celu, czy spieszysz się i tracisz kontakt z tym, czego doświadczasz po drodze?
  • Czy masz poczucie, że działasz automatycznie, bez świadomości tego, co robisz?
  • Czy codzienne rutynowe czynności wykonujesz w pośpiechu, bez uważności?
  • Czy skupiasz się na osiągnięciu celu tak bardzo, że tracisz kontakt z tym, co robisz teraz, by go osiągnąć?
  • Czy łapiesz się na tym, że pochłania Cię przeszłość lub przyszłość?

 

Inaczej mówiąc: czy codzienne czynności napędzają Cię do tego stopnia, że zmuszają Cię do życia we własnej głowie, zamiast we własnym życiu?

Teraz uważaj! Jeśli masz 30 lat, to biorąc średnią długość życia 80 lat – przed Tobą jeszcze 50. Jeśli jednak jesteś świadomie obecny w swoim życiu jakieś dwie godziny na dobę (to skrajność, ale nie jest całkiem wykluczona) Twoja oczekiwana długość życia skraca się nagle z 50 lat do zaledwie 6 lat i 3 miesięcy… Gdybyś mógł podwoić liczbę godzin, w trakcie których naprawdę żyjesz tu i teraz, dzień po dniu, podwajałbyś oczekiwaną długość własnego życia – jakbyś żył 130 lat. Można to osiągnąć ucząc się jak żyć uważnie – jak obudzić się do swojego życia. Badania również pokazują, że osoby praktykujące uważność doświadczają mniejszego lęku i stresu, są bardziej odprężone, spełnione i energiczne.

c.d.n.

Jak stworzyć nowy program?

Wielokrotnie powtarzany schemat wywoływania negatywnych myśli i nastrojów jest jak często używany program. Sam wskakuje przy każdej okazji. Wyzwalacz bywa tak subtelny, że można nie być tego świadomym. Już raz włączony działa bez zarzutu i przy niewinnym incydencie umysł rozpoczyna gonitwę i zaczynamy tracić kontakt ze światem.  Jest w stanie sprawić, że będzie dużo gorzej. Sprawdza się to także w przypadku wielu innych uczuć, np. zmęczenia.
Bardzo łatwo to sprawdzić. Gdy teraz siedzisz i to czytasz, sprawdź jak to jest wczuć się w stan zmęczenia, którego teraz doświadczasz w ciele. Przez chwilę poobserwuj jak to jest być zmęczonym i jak zaczniesz mieć ten stan w głowie, zadaj sobie kilka pytań: „Dlaczego czuję się zmęczony? Co jest nie tak? Co to o mnie mówi, że się tak czuję? Co się stanie jeżeli się nie otrząsnę z tego?” Przez parę chwil pobądź z tymi pytaniami i pozwól im krążyć po głowie „Dlaczego?” „Co jest nie tak?” „Co to oznacza?” „Jakie będą konsekwencje?”

Czy już rozumiesz, jak to działa? Pewnie chcąc nie chcąc zaczynasz czuć się zmęczony i jest gorzej, niż było przedtem. Ten sam mechanizm dotyczy całego szeregu emocji. Uruchomiony program i już umysł przejmuje kontrolę. Wygrywają te programy, z których korzystamy częściej. Optymiści rzecz jasna wygrywają, bo potrafią widzieć jasne strony życia i u nich automatycznie się włączają myśli typu: „Ale fajnie, zmęczenie jest boskie, teraz mogę się położyć, zrobić dla siebie coś przyjemnego i jak wstanę, będę gotów do dalszych zadań” lub „Jak to dobrze, że mam pracę, to zmęczenie jest dowodem na to, że nie próżnuję i mam prawo do odpoczynku”. I jeden i drugi sposób działa tak samo. Pesymista będzie miał więcej powodów do niezadowolenia, a optymista do zadowolenia.

Jedno jest pewne: roztrząsanie problemu obniża zdolność do jego rozwiązania i kiepsko się sprawdza w przypadku trudności emocjonalnych. Powiem więcej: roztrząsanie jest problemem, a nie rozwiązaniem. Jak przerwać to błędne koło? Co prawda nie da się przestać wywoływać przykrych wspomnień, uciszyć negatywnej samokrytyki ani oceniających myśli, ale da się powstrzymać to, co dzieje się potem. Możemy przerwać nakręcającą się spiralę. Aby to zrobić, należy stworzyć nowy program, obsługujący relację ze sobą i ze światem. Nasz umysł potrafi dużo więcej niż tylko analizować problemy, ale robi to tak często, że nie zauważa alternatywy.

Jest inny sposób. Zatrzymuj się na chwilę tak często, jak tylko jest to możliwe i zagłębiaj się w refleksji, że umysł nie tylko myśli. Bądź świadomy i bądź obserwatorem tego, że myślisz Taka forma czystej świadomości pomaga doświadczać świata w sposób bezpośredni. Jest czymś więcej niż myśleniem, ona wykracza poza myślenie. Pozwala wyjść poza negatywna samokrytykę, reaktywne impulsy i emocje. Pozwala się przyjrzeć światu raz jeszcze – z otwartymi oczami. Gdy już tego doświadczysz, w Twoim życiu pojawi się, jak kiedyś w dzieciństwie, poczucie zdziwienia, ciekawości i spokojnego zadowolenia. Pozwól sobie na niewiedzę i ciekawość dziecka, a zobaczysz, co się zacznie dziać w Twoim życiu. Podobno Marcel Proust powiedział, że prawdziwie odkrywcza podróż polega nie na szukaniu nowych krajobrazów, lecz na zyskaniu nowych oczu.

Aby zyskać „nowe oczy” zachęcam do częstego łamania schematów, wychodzenia z nawyków. Próbuj każdego dnia robić coś inaczej niż dotychczas. Może to być mycie zębów lewą ręką, zmiana miejsca, gdzie zazwyczaj siedzisz, spróbuj inaczej niż zwykle uczesać włosy, zawiązać szalik, lub cokolwiek innego, co przyjdzie Ci do głowy. Spróbuj świadomie zjeść coś nowego, podobnie jak w medytacji z czekoladą. Tworzenie nowego programu wymaga częstego powtarzania nowych zachowań; obserwuj przy tym, co dzieje się w Twojej głowie. Jakie myśli towarzyszą Ci w zmianach?

c.d.n.

Oprogramowanie… człowieka ;)

Aby zrozumieć jak to wszystko u nas działa potrzeba jeszcze wiedzieć o powiązaniach między ciałem, a umysłem. Pozwoli to zrozumieć dlaczego praktyka uważności działa na dwóch poziomach. Dlatego oprócz oddechu trzeba też skupić się na ciele.

Od jakiegoś czasu wiadomo, że myśli mogą napędzać ludzkie nastroje i emocje. Jednak ważna jest informacja, że odwrotnie też się tak dzieje. Nawet przelotny smutek może zainicjować serię czarnych myśli i odwrotnie. Dotyczy to także innych emocji.
Np:
Myśl: „Nigdzie mnie to nie zaprowadzi”
Emocje: strach, lęk, niepewność, poddenerwowanie.
Impulsy: „uciec, schować się pod kołdrę, naciągnąć koc na głowę”
Wrażenia z ciała: spięte barki, podniesione ramiona, żołądek ściśnięty w supeł, przygarbienie się.

Okazuje się, że nie tylko myśli i emocje nakręcają się wzajemnie, ciało też bierze w tym udział. Otóż umysł nie żyje w odosobnieniu, jest kompatybilny z ciałem i nieustannie wymienia się z nim informacjami emocjonalnymi. To co czuje nasze ciało jest znacznie zabarwione przez myśli i emocje, a wszystkie myśli wiedzą, co dzieje się w naszym ciele. Na pewno znacie sposoby jak można wpłynąć na myśli poprzez ciało, np. „głowa do góry!” Wystarczy wprowadzić parę zmian w postawie ciała i to już wpływa na nasze myślenie. Zadbajcie o to, by wyprostować plecy i podnosić głowę. Spójrzcie na siebie w lustrze i uśmiechnijcie się do swojego odbicia. Powiedzcie do niego coś miłego. Uśmiech, nawet sztucznie wygenerowany może prowadzić do zadowolenia. Ponadto jest zaraźliwy. Jeżeli ktoś się do nas szczerzy, to niemal bezwiednie odpowiadamy uśmiechem. Popróbujcie tych metod przez jeden dzień. Udawajcie osobę szczęśliwą, spełnioną, pełną energii. Chodźcie sprężystym krokiem, śmiało patrzcie innym w oczy i uśmiechajcie się do nich i zobaczcie, co będzie się działo w was i w otoczeniu.

Istnieje jednak negatywny odpowiednik tego mechanizmu. Kiedy widzimy zagrożenie włącza się automatycznie program „walcz lub uciekaj’. Jest on na stałe w naszym oprogramowaniu i nie można go wyłączyć. Ratuje nam życie w przypadku realnego zagrożenia. Wtedy nasze ciało zaczyna pracować na najwyższych obrotach. Serce bije mocniej, pompując krew do ciała. Kark spina się i odcina dopływ krwi do mózgu. Przestajemy myśleć, zaczynamy działać. Adrenalina, podwyższone ciśnienie – wszystko po to, by ratować życie. Jesteśmy w stanie szoku i nieraz nie wiemy co robimy w stanie. To skrajny przypadek, ale tak działa nasz program uruchamiany w sytuacji zagrożenia życia i uruchamia się poza świadomością. Jest jednak mały problem, ponieważ ten program nie rozróżnia zagrożenia zewnętrznego (np. wściekły pies) od wewnętrznego, czyli np. bolesnych wspomnień lub problemu, który według nas może pojawić się w przyszłości, tzw. „kręcenie filmów katastroficznych”. Program „walcz lub uciekaj” traktuje oba zagrożenie tak samo.

To ważne! Strach jest reakcją na rzeczywiste zagrożenie z zewnątrz i pozwala nam uruchomić program ratujący życie i jest to ok. Natomiast lęk jest reakcją na zagrożenie wyimaginowane, tzn. powstaje na skutek kręcenia przez nas filmów typu co by było…

W tym momencie wyćwiczona świadomość potrafi rozróżnić czy jesteśmy w zagrożeniu realnym, czy tylko nasze myślenie niepotrzebnie uruchomiło program ratujący życie i dzięki temu jesteśmy w stresie i gonimy w piętkę zmęczenie, nie rozumiejąc dlaczego jest nam tak źle. Jeżeli ten proces jest powtarzany wielokrotnie, to zaczyna żłobić w naszym umyśle koleiny. I podobnie jak samochód wpadający w nie na drodze, tak samo my w nie wpadamy i trudno z nich wyjechać. Nie znaczy to, że jest to niemożliwe. Poprzez trening uważności lub codzienną praktykę zaczynamy żłobić nowe koleiny – nowe, zdrowe, świadome nawyki. Wymaga to wytrwałości, bo nasz umysł, kiedy obcuje z wymyślonymi zagrożeniami wywołującymi lęk, stres, zamartwianie lub drażliwość zaczyna przeczesywać twardy dysk w poszukiwaniu zapisów, które wyjaśnią dlaczego tak się czujemy. A ponieważ jest wysokiej klasy sprzętem, szybko uruchamia program „walcz lub uciekaj” i już w tym kontekście lawinowo zalewają nas wspomnienia trudnych chwil z przeszłości. Jeżeli mieliśmy trudne dzieciństwo, stresującą pracę lub doświadczyliśmy przemocy w związku, to materiałów nie zabraknie. Na bazie tych zapisów na naszym twardym dysku zaczyna tworzyć nowe scenariusze tego, co może się wydarzyć w przyszłości… W rezultacie nie tylko bieżące sytuacje, lecz także wspomnienia zagrożeń i przyszłe zmartwienia zaczynają wywoływać sygnały alarmowe, za każdym razem uruchamiające program „walcz lub uciekaj”. Dzieje się to błyskawicznie, nim zdążysz to sobie uświadomić.

Teraz, gdy siedzisz i to czytasz, zwróć uwagę na swoje ciało i sprawdź, czy jesteś w stanie rozpoznać co się w nim dzieje. Poobserwuj okolice ramion i szyi, czy Twoje plecy są proste, czy zgarbione. Jak siedzisz? Czy Twoje pośladki miękko spoczywają na krześle, czy są spięte? Jak są położone stopy na podłodze? Luźno i swobodnie, czy podkurczasz palce? Co z dłońmi, są swobodnie ułożone, czy zaciśnięte? A jak sprawy mają się ze szczęką, jest rozluźniona czy zaciśnięta? Odpowiedzi na te pytania pomogą Ci zrozumieć, jak mocne są koleiny, w które wpadasz lub nie. Dają Ci też możliwość oceny na ile potrzebujesz poszerzyć swoją świadomość, by lepiej obsługiwać swój organizm i sprawnie korzystać z oprogramowania, które ma Tobie służyć, a nie uprzykrzać życie.

Na koniec powiem Wam ważną rzecz, mianowicie myślenie jest przereklamowane. Istotą życia jest czucie. Tego warto się uczyć. Czy smak czekolady był inny gdy robiliście to w medytacji?

c.d.n.

Świadomość a zarządzanie organizmem

Wyobraź sobie, że dostałeś w leasing na całe życie wysokiej klasy urządzenie, wspomniany wcześniej komputer. Od tego jak będziesz go eksploatował, będzie zależało twoje życie. Urządzenie wymaga starannej obsługi, odpowiedzialna jest za to świadomość, którą ćwiczymy dzięki treningowi uważności. Wyobraź sobie, że ma nawet program jedzenia. Jak myślisz, na ile znasz ten program? Chcesz spróbować? Dzisiaj ćwiczenie z jedzeniem.

Medytacja z czekoladą

  Wybierz taki rodzaj czekolady, którego jeszcze nie smakowałeś. Bez różnicy czy jest gorzka, mleczna czy nadziewana. Wyjdź z kolejnego nawyku i wybierz zupełnie inną niż zwykle. To tylko ćwiczenie, nie musisz na stałe zmieniać swoich przyzwyczajeń.

Rozwiń powoli papier i rozpakuj ją wdychając wydostający się z opakowania aromat. Zauważ to świadomie i zarejestruj ten fakt w swojej świadomości.

Odłam nie śpiesząc się kawałek i przyjrzyj mu się z uwagą. Niech twoje oczy go pochłoną. Zarejestruj każdą ryskę i załamanie na powierzchni, wszystkie krawędzie i pęknięcia tak, jakby to była pierwsza czekolada w twoim życiu.

Następnie niech powędruje  do twoich ust. Zauważ co robi twoja ręka jak powstanie myśl o włożeniu czekolady do ust. Sprawdź czy jesteś w stanie trzymać kawałek czekolady na języku i dać mu się rozpuścić. Podobno czekolada ma 300 różnych smaków. Sprawdź czy je rozróżniasz.

Jeżeli zauważysz, że twoje myśli odpływają, po prostu zauważ, w którą stronę je ciągnie, a następnie delikatnie przywołaj je do chwili obecnej.

Kiedy czekolada rozpuści się w twoich ustach, połknij ją bardzo wolno i celowo z pełną świadomością każdego ruchu w jamie ustnej. Spróbuj zarejestrować w których miejscach odczuwasz najwięcej słodyczy. Kubki smakowe są różnie rozmieszczone i każdy smak odczuwamy w innej części jamy ustnej. Przełykając pozwól powoli spłynąć jej po gardle.

Zauważ kiedy pojawia się chęć sięgnięcia po kolejną kostkę i zrób to świadomie i powtórz to wszystko z kolejnym kawałkiem.

c.d.n.

instrukcja obsługi siebie c.d.

Umysł dla celów dydaktycznych pozwolę sobie przyrównać do komputera, chociaż wiem, że nie każdy to lubi. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to jak zobaczycie korzyści płynące z tego porównania. A więc znaną prawdą jest, że wszystko zaczyna się w umyśle. Jest to dobrze wyposażony komputer, jednak większość z nas nie potrafi w pełni go wykorzystać bo pracuje na przestarzałym oprogramowaniu. Potrafimy używać programów analitycznych do oceniania, myślenia, planowania, wyszukiwania wspomnień w celu znalezienia rozwiązania. Umysł posiada także opcję świadomość, co to znaczy? Otóż wiemy, że myślimy. Potrafimy mówić by porozumieć się z drugim człowiekiem ale ze światem porozumiewamy się za pomocą zmysłów, bezpośrednio. Zmysłowo odbieramy szum liści na wietrze, rechot żab i śpiew ptaków, dotyk morskiej wody na skórze i zapach kwitnących bzów, bez słów rozumiemy też uśmiech kochanej osoby. Sercem a tak naprawdę ciałem odbieramy świat tak samo jak głową. Świadome doświadczanie jest czymś więcej niż myślenie, to bycie obserwatorem i moderatorem. Nasza świadomość to my zasiadający przy komputerze i robiący użytek z wszystkich zasobów jakie mamy do dyspozycji. Wyszkolona świadomość jest w stanie wyłapać, które programy należy uaktualnić, a z którymi się rozstać lub w najlepszym razie zarchiwizować. Zaczynamy widzieć schematy myślowe wyprodukowane w dawnych czasach, nieadekwatne do obecnej sytuacji. Szkodliwe dla nas i wpędzające nas w spirale negatywnego myślenia.

Praktykując uważność rozjaśniamy nasz umysł i zaczynamy widzieć świat czystą świadomością i otwartym sercem. Z tej pozycji jakby siedząc przed komputerem, doświadczamy widząc na monitorze nasze myśli i uczucia w momencie, gdy pojawiają się. Przestajemy być niewolnikami natychmiastowej reakcji na bodźce, najpierw obserwujemy a następnie świadomie decydujemy, co zrobimy w danej sytuacji. Praktyka uważności skłania do większej cierpliwości i współczucia wobec samego siebie, uczymy się jak przestać traktować smutek i inne trudności jako problemy do rozwiązania. Mając wyćwiczoną świadomość dajemy sobie czas i przestrzeń do wybrania właściwych „programów”. Do niektórych problemów zastosujemy zdolność logicznego lub analitycznego myślenia, do innych podejdziemy emocjonalnie i zrobimy tak, jak czujemy,  że będzie dla nas najlepiej. Nieraz należy posłuchać intuicji a kiedy indziej włączyć kreatywność a niekiedy zostawić sprawy swojemu biegowi i tylko przyglądać się i czekać.

Praktyka uważności działa w dwóch wymiarach. Pierwszy to seria ćwiczeń nazywanych też medytacjami. Przykład podałam jako minutowa medytacja i to warto robić kilka razy dziennie, z czasem podam inne. Drugim wymiarem jest dążenie do zerwania z pewnymi nieświadomymi, zwyczajowymi sposobami myślenia i zachowania, powstrzymującymi cię przed pełnią życia. Ten wymiar to odkrywanie przestarzałego oprogramowania i uaktualnianie go. Wiele myśli z programu wewnętrznego krytyka bierze się z nawykowego sposobu myślenia i działania. Zdziwisz się jak wiele zyskasz dzięki małym zmianom. Jak to zrobić? Z nawykami zrywa się łatwo i bezpośrednio. Jeżeli masz swoje stałe miejsce gdzie zasiadasz codziennie to po prostu je zmień i zacznij obserwować otaczający cię świat z innego miejsca. Zmień drogę, którą idziesz codziennie do szkoły, pracy, na zakupy itp. Wyłącz telewizor i zacznij obserwować co się dzieje gdy on jest wyłączony. Świadomie przyjrzyj się swoim myślom gdy w domu zapada cisza. Można też zasiać jakieś nasionko i obserwować co z niego wyrasta lub pożyczyć na kilka dni zwierzątko od znajomego i zaopiekować się nim. Może to być cokolwiek innego, co wyrwie was z codziennej rutyny. Liczę na waszą kreatywność i pomysłowość. Podzielcie się z obserwacjami, co się dzieje gdy rzucacie wyzwanie nawykom?

Ja zazwyczaj odkrywam rzeczy, których dotąd nie spostrzegałam i widzę świat jakby nowymi oczyma. Te same miejsca zyskują nową jakość i koloryt. Po latach praktykowania uważności zauważyłam, że chętnie i celowo zmieniam miejsce w sytuacjach powtarzających się, np. na szkoleniach, czy warsztatach w stałej grupie. Za każdym razem odkrywam w sobie coś nowego.Zmieniając trasy swoich spacerów odkrywam wciąż na nowo moje miasto. Nigdy nie jest tak samo i nagle w banalnych czynnościach odkrywam bogactwo różnorodności

Aby odnieść korzyści z praktykowania uważności zaleca się codzienne stosowanie ćwiczeń i świadome wychodzenie z nawyków. Pamiętajcie jednak, że aby odsłonić 100 procent Waszego potencjału, musi upłynąć trochę czasu. Łatwiej będzie jak zechcecie dzielić się swoimi odkryciami na bieżąco i tym samym wspierać się nawzajem w drodze do siebie. Jeśli pójdziesz nią, zaczniesz znajdować spokój i szczęście.

c.d.n.

Uważność. Poznaj instrukcję obsługi… siebie

   Jesteśmy skonstruowani trochę podobnie do… pogody. Dziwne? A co powiecie na to, że nawet po najdłuższych opadach deszczu, szarugach, burzach i gradobiciach w końcu przychodzi dzień, że pojawia się na czystym niebie słońce? Z ludzkimi nastrojami jest podobnie, w naturalny sposób przybierają na sile i słabną. Rożnica jest taka, że na pogodę nie mamy wpływu, możemy ją obserwować. Z nastrojami jest tak, że również jak pogodę możemy je obserwować, jednak mamy też na nie wpływ. Jeżeli poprzez praktykę uważności uchwycimy, jakie schematy myślowe zmieniają nasze krótkotrwałe obniżenie nastroju na dłuższe okresy lęku, stresu, nieszczęścia, złości i wciągają nas w swoją spiralę, to jesteśmy w stanie także odkryć przeciwległy biegun naszego samopoczucia i poznać schematy być może słabsze, ale odpowiadające za nasze poczucie szczęścia, radości, spokojnej dumy, samozadowolenia i poczucia własnej wartości połączonej z samoakceptacją. To jest realne i możliwe. Jak to odkryjesz, to możesz świadomie pracować nad wzmocnieniem tych pożądanych schematów. Aby to robić trzeba mieć świadomość jak działa nasz umysł.

   Gdy dopada nas zły nastrój, to zamiast potraktować go jak pogodę i poczekać na zmianę zaczynamy reagować na niego w różny sposób. Starając się wyjść z tego nasz umysł zaczyna pracować w kierunku zrozumienia tego stanu co powoduje, że zaczynamy sobie zadawać pytanie: dlaczego? Odpowiedzi zazwyczaj nie polepszają sprawy, wręcz przeciwnie. Zaczynamy szukać jakiegoś rozwiązania problemu i tym samym cały czas obracamy się wokół tego samego tematu. To trochę przypomina grzęźnięcie w bagnie, im więcej ruchów, aby się wydostać, tym głębiej się zapadamy. Szukając rozwiązania z pytaniem „Dlaczego?” zaczynamy rozgrzebywać stare żale, urazy, niepowodzenia. Nie mogąc znaleźć wyjścia z tego grzęzawiska przywołujemy naszego wewnętrznego krytyka, który jest niezawodny w takich sytuacjach i zaczyna nam dowalać szczodrze i z rozmachem. Na niego zawsze można liczyć i jego hojność. Wtedy idzie po całości, że tak naprawdę to moja wina, że mogłam lepiej, to czy tamto, że tak zawsze jest, że powinnam bardziej się starać, że rodzice mieli rację, że jestem leniwa, że… każdy ma swój repertuar i zna go dobrze, prawda? Nasza pamięć zaczyna wyrzucać ze swoich zasobów mnóstwo przykładów potwierdzających jaka to naprawdę jestem beznadziejna.

   Tak działa nas umysł, kontekst ma wpływ na przywoływane wspomnienia. Im dłużej nurzamy się w bagienku, tym więcej wspomnień o takim zabarwieniu. Jak jesteśmy w dobrym nastroju zaczynają się dobre wspomnienia. To działa automatycznie i warto o tym wiedzieć, żeby za bardzo nie przywiązywać się do myśli o przeszłości. To stare „nagrania” przywoływane jak na koncercie życzeń zgodnie z okolicznościami, czyli kontekstem powiązanym ze stanem emocjonalnym. Warto sobie powtarzać, że moje myśli nie są mną, a ja nie jestem moimi myślami.

   Znacie to uczucie jak po długim czasie jedziecie do miejsca, w którym dawno was nie było? Nie pamiętacie już nawet jak tam dokładnie wygląda i nie wiele szczegółów potraficie podać, bo byliście wtedy dziećmi i macie mglisty obraz tego miejsca. Jakże wszystko się zmienia w miarę zbliżania się do tego miejsca. Pewne szczegóły krajobrazu, zapachy, dźwięki zaczynają najpierw pojedynczo, a potem już lawinowo przywoływać wspomnienia. Po krótkim spacerze znajomymi już ulicami nagle macie wrażenie jakbyście nigdy tego miejsca nie opuszczali. Mieliście tak kiedyś? Ja wielokrotnie. Ten sam mechanizm działa jak zbyt długo zaczynamy „obrabiać ” w głowie jakąś myśl i ten kontekst zaczyna działać przywołująco wszystko co jest związane z myślą typu: „dlaczego?”. Moc przywoływania mają także smaki, zapachy, melodia, dotyk no i wspomniany na początku nastrój. Zanim się zorientujesz już jesteś zalany falą wspomnień i pytanie „dlaczego?” jest w tym układzie bezsensowne i co ważniejsze, działa destruktywnie.

   Nie da się co prawda uniknąć przykrych wspomnień ani myśli z zasobów wewnętrznego krytyka, jednak można powstrzymać to, co dzieje się potem. Trening uważności pozwala rozpoznawać i segregować myśli na konstruktywne i nie konstruktywne. Zaczynamy patrzeć na nie i dokonywać wyboru czy chcę zatrzymywać się przy niej, czy puścić ją dalej i poczekać na następną, ciekawszą i godną tego, by poświęcić jej swoją cenną uwagę. Uważność praktykowana codziennie pozwala na świadomość,że to tylko wspomnienia i że one są jak propaganda – nie są tobą, nie są prawdą. To stare nagranie z nieaktualnego już repertuaru, ale wywołujące emocje i wspomnienia. Uczymy się z czasem obserwować myśli, kiedy pojawiają się , pozwolić im na chwilę zostać, a następnie patrzeć jak za chwilę znikają. Wtedy mamy szansę na błogie uczucie spokoju gdy pojawi się pustka. Bardzo pomocna jest także zamiana pytania „dlaczego?” na inne, konstruktywne i niosące nas do przodu. Tym pytaniem jest „po co?”

c.d.n.

Mindfulness, rola uważności w życiu

   Znacie ten stan kiedy jedna myśl goni drugą, żadnej nie można się uchwycić, bo już pojawiają się następne i mnożą się jak Gremliny po zmoczeniu wodą? Wychodzicie z domu i nie możecie sobie za nic przypomnieć, czy zakluczyliście drzwi lub wyłączyliście żelazko? Często miewałam takie stany i trudno było mi zebrać myśli a już najgorzej było wieczorem, kiedy wydawało się, że jestem zmęczona i wystarczy przyłożyć głowę do poduszki i sen sam przyjdzie. Niestety nic z tego, myśli zaczęły zasuwać jak kolejka w lunaparku i ani rusz nie chciały się wyciszyć. Przewracanie z boku na bok, próba konstruktywnego rozwiązania jakiegoś z problemów pojawiających się lawinowo, wstawanie do toalety, głód i pragnienie, a czas leci nieubłaganie i rano trzeba wstać rześkim i pełnym energii, bo czeka dzień pełen pracy i obowiązków. Istny koszmar.

   Zaczynam funkcjonować jak zombi – twarz coraz bledsza, oczy podkrążone, makijaż coraz mocniejszy, bez kawy ani rusz, a mimo to koncentracja coraz słabsza. Do tego dochodzi rozdygotanie wewnętrzne – świadomość, że długo tak się nie da bez przykrych konsekwencji i lęk pomieszany ze stresem i wyczerpaniem. Co robić? Lekarz na pewno zapisze jakieś leki, które pomogą od razu. Mi pomogły, jednak po jakimś czasie zauważyłam, że nadal funkcjonuję jak zombi, tylko inaczej. Może i śpię i nie myślę tyle, a jednak do szczęścia brakuje tyle samo co wtedy. Dlaczego? Bo mniej czuję, nie mam kontaktu ze swoimi emocjami, są przytłumione. Co prawda  nie ma lęku i nerwowości, ale też i radości jakby mniej. Libido spadło na pysk, więc i z tego tytułu radość zniknęła. Brak zainteresowań, trochę nudno, ale nic się nie chce. Jedzenie jest ok, ale ileż można jeść. W końcu przybieram na wadze i mam kolejny powód do frustracji, a na aktywność fizyczną nie mam ochoty. No i dochodzi świadomość, że leki mają skutki uboczne, bo już czuję, że zaczynam mieć problemy z żołądkiem. Lekarz znajduje na to radę – są leki osłonowe. Uff jest jednak ratunek! Do czasu – niestety zaczynają szwankować jelita a potem wątroba. Już wiem, że na lekach nie da się w nieskończoność i trzeba będzie odstawić. Jak w takim razie żyć?!

   Praktyka uważności jest prosta, jedyną trudnością jest to, że trzeba ją praktykować. Dzięki niej odzyskałam spokój, poczucie szczęścia i zadowolenia. Nauczyłam wyzwalać się z lęku, stresu i wyczerpania. To wcale nie oznacza, że nic złego mi się nie przytrafia. Przytrafia, ale potrafię sobie z tym lepiej radzić i jestem zdrowsza, silniejsza i szybciej się regeneruję. Jak to robić? Postaram się opisać Wam te praktyki, które dają mi najwięcej. Bardzo będę Wam wdzięczna za komentarze i uwagi.

   Najprostsza minutowa medytacja.

   Usiądź na krześle z wyprostowanymi plecami i stopami ustawionymi obok siebie na podłodze. Skup się na swoim oddechu jak, wpływa i wypływa z ciała. Bądź w kontakcie z odczuciami płynącymi z każdego wdechu i wydechu. Obserwuj oddech nie czekając na żadne niezwykłe wydarzenie. Obserwuj, co jest, bez próby zmieniania czegokolwiek. po chwili twoje myśli zaczynają uskuteczniać gonitwę, zauważ tylko, że tak się stało i wróć do oddechu. Nie karć się – uświadomienie sobie tego już jest sukcesem, to kluczowa zasada praktyki uważności. Twój umysł może stać się tak spokojny jak tafla stawu lub nie. Poczucie wyciszenia, nawet jeżeli się pojawi, może być ulotne. Jeśli  to cię zezłości lub zniecierpliwi to zauważ, że te uczucia też są ulotne, Cokolwiek się zdarzy, pozwól, by było takie jakie jest. Po minucie otwórz oczy i ponownie zobacz pokój, w którym się znajdujesz.

   Typowa medytacja polega na tym, by skupić uwagę na tym jak oddech wpływa do ciała i wypływa z niego. Skupienie to pomaga zaobserwować, jak myśli pojawiają się w głowie i stopniowo zrezygnować z walki z nimi. Po jakimś czasie zaczynasz rozumieć, że one przychodzą i odchodzą i że ty nie jesteś swoimi myślami. One są czymś w rodzaju nagrań na twoim dysku, gromadzonymi na przestrzeni całego życia. Są tam przekazy naszych rodziców, nauczycieli, księdza, przyjaciół, wrogów, wszystkich, którzy byli i są znaczący w naszym życiu. Możesz wyobrażać je sobie jak bańki mydlane lub chmury na niebie. Przychodzą i odchodzą i to ty masz wybór, czy zrobisz jak ci radzą. Cała sztuka w uważności polega na obserwacji bez krytyki i oceniania. Przyglądamy się im z zaciekawieniem i uczymy traktować je jak coś zewnętrznego. Wtedy pojawia się umiejętność wyłapywania schematów myślowych łapiących nas w pułapkę kołowrotka, który jak zacznie zasuwać to już nie potrafimy go zatrzymać. Uważność daje początek odzyskiwania kontroli nad swoim życiem. Podnosi poziom szczęścia  i dobrostanu psychicznego. Jeżeli jesteś wytrwały i zdobędziesz się na wewnętrzna dyscyplinę to twoim udziałem staje się dłuższe i szczęśliwsze życie. Co mówią o tym badania psychologiczne?

- Lęk, depresja i drażliwość tracą intensywność. Poprawia się pamięć, czas reakcji na bodźce oraz wytrzymałość umysłowa i fizyczna.                                                                 – - Osoby regularnie praktykujące uważność tworzą lepsze i bardziej satysfakcjonujące związki.                                                                                                                               – - – - Obniżone zostają kluczowe wskaźniki chronicznego stresu, łącznie z nadciśnieniem.     – Dowiedziono, że skuteczniejsze jest leczenie chronicznego bólu, nowotworów i uzależnień.                                                                                                                               – Poprawie ulega działanie układu odpornościowego dzięki czemu lepiej radzimy sobie z sezonowymi infekcjami typu przeziębienie czy grypa.

   Czym jest medytacja lub praktyka uważności? Nie jest praktyką religijną ( niektórzy mają obawy) lecz treningiem umysłu. Nie trzeba siedzieć na podłodze po turecku. Można to robić wszędzie i w dowolnej pozycji. Jest prosta i nie chodzi w niej ani o sukces ani o porażkę. Nawet kiedy jest to dla ciebie trudne (a tak bywa na początku), dowiesz się czegoś cennego o tym, jak działa twój umysł, a więc wyniesiesz z tego korzyść psychologiczną. Zobaczysz świat wyraźniej, zaczniesz podejmować mądrzejsze, bardziej przemyślane działania zmierzające do zmiany tego, co należy zmienić. Staniesz się współczująco świadomy, co pozwoli ci ustalać cele i znajdować optymalną drogę.

   Zastanawiasz się może, dlaczego spokój i szczęście, których pragniesz, tak często wymykają ci się z rąk? Dlaczego tak wiele rzeczy w życiu wiąże się z szaleńczą gonitwą, przykrymi emocjami i zmęczeniem?